Ulubieńcy września

Nadszedł czas na ulubieńców września - miesiąca, który zdecydowanie za szybko się skończył (zostały tylko trzy dni). To czas pakowania s...


Nadszedł czas na ulubieńców września - miesiąca, który zdecydowanie za szybko się skończył (zostały tylko trzy dni). To czas pakowania się, zbierania sił na nowy rok akademicki, porządków i załatwiania wielu spraw. Kosmetyki, które Wam pokażę umiliły mi te chwile, spełniły swoje zadanie, więc zasłużyły na miano ulubieńca.

O tym, że uwielbiam Golden Rose i ich konturówki wiecie nie od dziś. Kredki z serii Classics długo się utrzymują, dobrze się je nakłada i mają piękne kolory. W tym miesiącu najczęściej sięgałam po konturówkę o numerze 305. Pokazywałam ją także  w Starting Over Tag. To ładny nudziak, idealny na co dzień. Jest zbliżony kolorystycznie do moich ust, ale troszkę ciemniejszy. Wygląda elegancko i klasycznie.


We wrześniu używałam zestawu trzech kroków z Clinique. Mój zestaw to nr 3. I jak tonik nie do końca przypadł mi do gustu (mocno wyczuwalny był alkohol) tak mydło w płynie oraz żel nawilżający bardzo mi się spodobały i używałam ich z przyjemnością. Moja twarz była bardzo gładka, przyjemna w dotyku i dobrze nawilżona. Żel-krem szybko się wchłaniał, natomiast mydło świetnie radziło sobie z pozostałościami po makijażu. Zestaw używałam rano i wieczorem.


Mój makijaż oka opierał się głównie na palecie Naked Chocolate z Makeup Revolution. Paleta zawiera 16 cieni, zarówno błyszczących jak i matowych. Najczęściej używałam matowego beżu Tob-le-rone oraz perłowego brązu Mocha Lover. Paleta ma przepiękne kolory, można nią wykonać świetne mieniące się makijaże, a także bardziej lekkie i dzienne. Cienie są dosyć miękkie i jakby kremowe, więc łatwo i dobrze się je aplikowało na powieki - można nawet nakładać je palcami. Trwałość cieni także jest zadowalająca, na bazie utrzymują się przez wiele godzin.


O ostatnim ulubieńcu pisałam w poście, z trzema korektorami do twarzy, które warto wypróbować. Mowa oczywiście o korektorze rozświetlającym Modeling Illuminator with Tens'up z Kobo nr 101. Bardzo dobrze sprawdzał się pod oczami, rozświetlał te okolice, a także modelował twarz. Dosyć szybko zastyga, więc trzeba sprawnie go rozprowadzić i wklepać. Ma aplikator - pacynkę, która ułatwia nakładanie produktu.


Ta piątka bardzo dobrze się u mnie sprawdziła i używałam tych kosmetyków z przyjemnością. Moja twarz wyglądała dobrze, obyło się bez większych niespodzianek, a makijaż przy pomocy pokazanych kosmetyków podkreślił atuty i sprawdził się nie tylko na co dzień, ale i podczas większych wyjść.


Znacie te kosmetyki? Co o nich sądzicie? Po jakie kosmetyki sięgaliście najczęściej w tym miesiącu?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

52 komentarze