Naturalne i organiczne kosmetyki | Relaksujący płyn micelarny Clochee

Powoli staram się wracać do blogowania po małej przerwie, o czym pisałam Wam na instagramie i facebooku. Mam w planach kilka ciekawych...


Powoli staram się wracać do blogowania po małej przerwie, o czym pisałam Wam na instagramie i facebooku. Mam w planach kilka ciekawych wpisów, ale póki co nie mam możliwości zrobienia zdjęć, więc muszę je odłożyć na później. 
Płyn micelarny to bardzo ważny kosmetyk w codziennej pielęgnacji mojej twarzy. Używam go podczas każdego demakijażu, a czasami stosuję także jako tonik. Na blogu pojawiło się już kilka recenzji tego typu produktów i zapewne znacie mojego ulubieńca w tej kategorii. Tym razem zapraszam na recenzję relaksującego płynu micelarnego marki Clochee. 

Przyznam, że to mój pierwszy kosmetyk tej marki. Znam ją tylko z sieci i innych blogów. Jest to polska marka kosmetyków naturalnych i organicznych. Ten kosmetyk otrzymałam na Beauty By Bloggers od Lemone (wystarczy kliknąć sprzedaż online, aby zakupić kosmetyki; podaję także bezpośredni link do ich sklepu). Klinika ta jako jedna z niewielu w Polsce posiada możliwość dystrybucji w sieci suplementów i dermokosmetyków renomowanych firm. Zawiera wszystkie preparaty dla piękna w jednym miejscu. Od razu zaznaczam, że recenzja jest w pełni subiektywna, w żaden sposób nienarzucona z góry.

Filozofią marki Clochee jest powrót do natury. Tworzy kosmetyki naturalne, bezpieczne, zdrowe, bez parabenów, silikonów, pochodnych ropy naftowej i wielu innych szkodliwych substancji. Płyn micelarny, który posiadam to mniejsza 100 ml wersja. Dostępna jest także większa pojemność zawierająca 259 ml produktu. Koszt mniejszego opakowania to 29zł.


Jak już wspomniałam płyn zawiera naturalne i bezpieczne składniki. Na ich stronie możemy także przeczytać opisy składników z dokładnym wyjaśnieniem, co bardzo mi się spodobało. Kosmetyk zawiera wodę roślinną z kwiatu neroli, która ma działać antyoksydacyjnie i wspomagać walkę z przedwczesnym starzeniem, zatem myślę, że jest to nie tylko produkt do usuwania makijażu, ale jednocześnie dbający o naszą skórę. Wyczytałam, że hydrolat z kwiatu pomarańczy także reguluje pracę gruczołów łojowych i wydzielanie sebum. Natomiast hydrolat z róży damasceńskiej ma działanie łagodzące i przeciwzapalne.

Płyn dobrze radzi sobie z demakijażem twarzy, a także oczu. Wystarczy nasączyć wacik produktem i przytrzymać kilka sekund na rzęsach, a cały tusz zostanie usunięty. Nie musimy mocno trzeć naszych oczu, nie są podrażnione, nie występuje też tzw. mgła. Produkt ma średnią wydajność, jednak nie jest to wina samego kosmetyku a opakowania.

Minusem tego produktu jest sposób aplikacji - zbyt duży otwór przez który niepotrzebnie wylewa się za dużo produktu. Widziałam, że większa wersja posiada coś w rodzaju pompki, więc myślę, że jest to lepsze rozwiązanie. Jednak moja wersja to miniatura idealna na wyjazdy, dlatego ciężko wymagać tutaj pompki. Choć tak jak napisałam, wystarczyłoby, gdyby otwór był nieco mniejszy. 

Zapach produktu jest dosyć neutralny, nie jest perfumowany czy drażniący. Według opisu delikatnie pachnie pomarańczą, ze względu na to, że zawiera hydrolat z kwiatu neroli. Produkt nie podrażnił mnie, nie uczulił, nadaje się także do cery wrażliwej.


Podsumowując, jestem zadowolona z tego płynu micelarnego. Bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem twarzy i oczu. Cenowo jednak przegrywa z moim ulubieńcem, jednak jest to kwestia tego, iż produkt jest naturalny, złożony z surowców roślinnych bez szkodliwych substancji. 


Znacie kosmetyki tej marki? Polecacie jakiś kosmetyk? Jaki płyn micelarny jest Waszym ulubieńcem?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

28 komentarze