Ulubieńcy lipca

Lipiec był miesiącem totalnego minimalizmu, jeśli chodzi o ilość kosmetyków przeze mnie używanych. Po kolorówkę nie sięgałam praktycznie...


Lipiec był miesiącem totalnego minimalizmu, jeśli chodzi o ilość kosmetyków przeze mnie używanych. Po kolorówkę nie sięgałam praktycznie wcale a odkryć pielęgnacyjnych też nie było wiele. Jednak jest garstka produktów, które odkryłam i sięgałam po nie z przyjemnością. 


OCHRONA PRZECIWSŁONECZNA SUN SHIELD MATTE OBAGI
Nareszcie odkryłam krem z filtrem, który szybko się wchłania, a podkład utrzymuje się tak długo, jak bez niego. Po zastosowaniu wielu kremów z filtrem twarz bardzo szybko się świeciła, podkład wyglądał nieestetycznie i schodził z twarzy. Tutaj nic takiego się nie dzieje, w dodatku jest to krem matujący, który utrzymuje w ryzach przez wiele godzin cały makijaż. Dzięki niemu przekonuję się do kremów z filtrem. Niebawem szerzej opowiem o tym produkcie.



SZAMPON FIX IT LEE STAFFORD
Już w pierwszym zdaniu powiem, że jest to genialny produkt! Nie spodziewałam się, że będzie tak dobry. Wreszcie moje włosy wyglądają dobrze nawet bez odżywki. Ma bardzo ładny, elegancki zapach i kojarzy mi się z zapachem luksusowych kosmetyków. Włosy po nim są miękkie, dobrze się układają i co najważniejsze: ten szampon pozwala mi na przedłużenie świeżości włosów. Gdy go używam nie muszę myć włosów codziennie ani co drugi dzień, nawet trzeciego dnia i czasami czwartego wyglądają dobrze i nie przetłuszczają się. Dla mnie jest to rewelacyjny wynik.



ODŻYWKA FIX IT LEE STAFFORD
Podobnie jak szampon sprawdza się bardzo dobrze na moich włosach. Jest to kosmetyk z serii produktów profesjonalnych. Od razu zaznaczę, że nie jest to produkt z cudownym, naturalnym składem, jednak zauważyłam, że moje włosy nie zawsze lubią takie produkty. Włosy po jej użyciu  są ujarzmione i wygładzone. Czasami stosuję też taki miks, że najpierw na suche włosy nakładam kurację Oil Care z Isany, potem myję włosy szamponem i następnie sięgam po tę odżywkę. Efekt jest zaskakujący - włosy są bardzo gładkie, śliskie i nawet nie muszę ich prostować, bo tak są wygładzone.



TUSZ DO RZĘS VOLUME CELEBRITIES EVELINE
Wrzuciłam go do koszyka podczas promocji w Rossmannie - był to przypadkowy wybór, po prostu chciałam przetestować jakiś tusz z Eveline. Okazało się, że ten tusz przebił nawet moich ulubieńców i wiele droższych produktów do rzęs. Świetnie unosi rzęsy, podkreśla je i rozdziela. Wreszcie widać, że mam rzęsy. Na ten moment mój wielki ulubieniec.

Miałyście te kosmetyki? Co o nich myślicie? Jakie kosmetyki zasłużyły na miano Waszych ulubieńców w tym miesiącu?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

44 komentarze