Denko: kosmetyki do pielęgnacji i naturalne zamienniki

Już dawno nie pokazywałam produktów, które zużyłam w ostatnim czasie - wiele z Was lubi te mini recenzje po tym, jak całe opakowanie zo...

naturalne kosmetyki do pielęgnacji

Już dawno nie pokazywałam produktów, które zużyłam w ostatnim czasie - wiele z Was lubi te mini recenzje po tym, jak całe opakowanie zostanie wykorzystane. Ostatni wpis z projektem denko dotyczył kosmetyków naturalnych, których na moim blogu pojawia się coraz więcej. Tym razem pokażę Wam różne produkty, także te drogeryjne, jakie udało mi się wykończyć oraz ich zamienniki - czyli produkty, które je zastąpią i których będę używać lub już zaczęłam używać - będą to produkty naturalne, więc myślę, że taka forma Wam się spodoba.

PŁYN MICELARNY VIANEK
Niedawno wykończyłam jeden z moich ulubionych płynów, którym zmywam pierwszą warstwę makijażu. Marka Vianek pozytywnie mnie zaskoczyła, na półce mam coraz więcej produktów, które z czystym sumieniem mogę polecić. Tak było i z odżywczym płynem micelarnym - wykończyłam całe opakowanie i już kupiłam kolejne. Jest delikatny, nie podrażnia, nie szczypie w oczy i dobrze sobie radzi z demakijażem twarzy oraz oczu. Jeśli szukacie czegoś z dobrym składem czy czegoś łagodnego to warto wypróbować właśnie ten kosmetyk. Jak wspominałam, zastąpi go ten sam produkt. Na pewno pojawi się tu jeszcze nie jeden raz, bo jest naprawdę dobry i można go kupić w przystępnej cenie.

płyn micelarny vianek

ŁAGODZĄCY OLEJEK DO DEMAKIJAŻU VIANEK
Kolejny produkt, który zużyłam to olejek myjący marki, o której już wspominałam wyżej - czyli olejek do demakijażu z Vianka. Był delikatny, nie przesuszał skóry, nie ściągał jej, używałam go jako drugi etap demakijażu. Olejek nie posiada w składzie emulgatora, więc musimy go zmyć z twarzy żelem, jednak mi to nie przeszkadza, ponieważ zawsze stosuję trójetapowy demakijaż. Olejek rozpuszczał makijaż, był rzadki i lejący, ale ta konsystencja bardzo mi odpowiadała, nie spływała z twarzy - wystarczyło wykonać nim masaż całej twarzy a następnie spłukać. Nie wykluczone, że jeszcze do niego wrócę, ponieważ byłam z niego zadowolona i nie robił mi żadnej krzywdy. Jako następcę mam masło Superblend z Mydlarni 4Szpaki, które ma bardzo krótki skład: masło shea, masło kakaowe i olej kokosowy. Kupiłam go podczas Targów Kosmetyków Naturalnych Ekocuda. Miałam już produkt o takiej formule i choć jest nieco inna niż tradycyjna to również się sprawdza i nie ma z nią dużych problemów podczas aplikacji i całego procesu demakijażu. Ten kosmetyk ma wielorakie zastosowanie - to głównie produkt do ciała, ale można nim zmywać makijaż, nakładać na włosy lub stosować do masażu. Póki co, jako produkt do twarzy w porównaniu z olejkiem z Vianka wypada trochę gorzej, ale daję jeszcze szansę SuperBlend - na pewno przeczytacie za jakiś czas na blogu dokładną recenzję kilku kosmetyków z tej marki.

olejek do demakijażu Vianek, Superblend 4Szpaki

ŻEL DO MYCIA TWARZY BIELENDA
Skończył mi się także żel do demakijażu i mycia twarzy z Bielendy. Żel był bardzo wydajny, gęsty i wystarczyła odrobina żeby umyć twarz. Używałam go raz dziennie, wieczorem, zwykle do zmycia olejku z twarzy i zarazem usunięcia resztek makijażu. Żel świetnie sobie radził, bardzo dobrze domywał twarz, sprawdzałam i równie dobrze poradziłby sobie solo. Rano wybieram zwykle coś łagodniejszego, choć zdarzyło mi się także po niego sięgnąć. Z tego kosmetyku byłam naprawdę zadowolona i być może kiedyś wrócę do niego ponownie. Jako następcę mam tak naprawdę dwa produkty - Ultra Facial Cleanser z Kiehl's oraz emulsję myjącą marki Vianek. W zależności od tego, czego potrzebuje moja skóra, wybieram odpowiedni produkt. Emulsja jest nieco łagodniejsza, dlatego stosuję ją także rano, natomiast Kiehl's dobrze sobie radzi z resztkami makijażu. Kiehl's ma nieco chemiczny zapach, choć oczywiście nie jest intensywny i nie przeszkadza mi, natomiast Vianek cudownie pachnie i za każdym razem używam go z przyjemnością i zachwycam się zapachem.

żele do mycia twarzy, Bielenda, Kiehl's, emulsja Vianek

3W1 ŻEL MYJĄCY+PEELING+MASECZKA SELFIE PROJECT
Peeling z Selfie Project, który zachwycił mnie swoim działaniem to jeden z lepszych drogeryjnych produktów tego typu, jaki miałam. Trafił nawet do Top 5 tanich, a dobrych kosmetyków. Jest nieco mocniejszy, ale w zależności od tego, czy połączymy go z wodą i jak mocno go będziemy aplikować, możemy stopniować ten efekt. Świetnie peelinguje i złuszcza martwy naskórek, twarz jest wygładzona i miękka. Drobinki zatopione są w kremowym żelu, więc nie są aż tak nachalne i według mnie taka konsystencja ułatwia aplikację. Ten kosmetyk możemy stosować na różne sposoby, także jako maseczkę czy zmywać nim resztki makijażu. Plusem był także zapach, wydajność i cena. Bardzo możliwe, że kiedyś kupię go ponownie. Kosmetyk, który go zastąpi to Peeling 3 enzymy z Tołpy. Jeszcze go nie używałam, ale słyszałam wiele zachwytów pod jego adresem, dlatego mam nadzieję, że i u mnie się sprawdzi.

peeling do twarzy Selfie Project, peeling 3 enzymy Tołpa

KREM POD OCZY ZE ŚLUZEM ŚLIMAKA ORIENTANA
O duecie ze śluzem ze ślimaka pisałam w poście 3 naturalne kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Krem pod oczy z Orientany był dosyć rzadki, wodnisty w przeciwieństwie do treściwych kremów, do których byłam przyzwyczajona. Szybko się wchłaniał, był delikatny, jednak na noc wolę coś gęstszego z lepszym efektem. Wszystko byłoby dobrze dopóki pewnego dnia nie zobaczyłam wokół oczu czerwonych plam. Używałam go potem jeszcze kilka razy i efekt był ten sam - mocno zaczerwieniona skóra. Z obawy odstawiłam ten krem i więcej już po niego nie sięgnęłam. Nie wiem, czy to jakaś reakcja alergiczna na składnik czy silniejsze działanie czy taki "efekt" był widoczny tylko u mnie, ale wolałam nie ryzykować. Być może u innych nic takiego by nie wystąpiło, ba, czytałam mnóstwo opinii i nie spotkałam się z czymś takim. Jednak postanowiłam zachować ostrożność. Teraz używam krem pod oczy z Resibo, który ma nieco gęstszą konsystencję, choć nadal jest lekki i nie obciąża okolicy pod oczami. Nawilżenie jest bardziej widoczne, a nawet łagodzi podrażnienia - przy mocniejszym makijażu bardzo często pęka mi kącik i łzawi oko, po zastosowaniu tego kremu na noc, na drugi dzień problem znika, co jest dla mnie dużym plusem i wybawieniem. Więcej na temat tego kremu i dwóch innych produktów marki Resibo napiszę niebawem na blogu.

krem pod oczy Orientana, krem pod oczy Resibo

NAWILŻAJĄCY KREM HYDRA GLACIER SENSILIS
Z marki Sensilis  miałam okazję używać dwóch produktów - kremu nawilżającego oraz słynnego czarnego peelingu, który naprawdę bardzo dobrze oczyszcza twarz. Peeling jeszcze mi się nie skończył i używam go nadal, natomiast krem dobił już dna, choć również był całkiem wydajny. Kremu używałam głównie na dzień, pod makijaż - tu istotne są dla mnie dwie rzeczy: to czy krem szybko się wchłania i czy nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Krem marki Sensilis spełnił oba warunki, dlatego lubiłam go stosować rano. Skóra po zastosowaniu była miękka, gładka, nie ściągnięta i nawilżona. Gdy mi się skończył, zastąpiłam go kremem ultranawilżającym marki Koi, której stoisko odwiedziłam podczas Targów Kosmetyków Naturalnych w Warszawie. Krem od samego początku zauroczył mnie zapachem i lekką konsystencją. Spisuje się świetnie i już ubolewam, że szybko się kończy - zużyłam 3/4 opakowania i zaczęłam go oszczędzać, bo jest genialny, ale cena nie należy do najniższych.

krem do twarzy Sensilis, krem do twarzy Koi

KREM DO RĄK EXTRA HAND CARE DELIA
Miałam kilka wersji tego kremu do rąk z Delii - część oddałam, część zużyłam, jednak ta wersja spodobała mi się najbardziej. Według mnie miała najładniejszy zapach ze wszystkich i całkiem dobrze radziła sobie z przesuszoną skórą na dłoniach. Krem szybko się wchłaniał i pozostawiał delikatną warstwę ochronną na dłoniach. Miał też miękką tubkę, przez co o wiele łatwiej było mi go wydobywać z opakowania i zużyć do końca. Kremów do rąk używam regularnie i dosyć szybko je zużywam, jednak rzadko wracam do tych samych, raczej za każdym razem kupuję coś innego - na następcę tego kremu wybrałam nawilżający krem do rąk Vianek. Krem ma delikatny, nienachalny zapach, jest raczej rzadki i szybko się wchłania - użyłam go zaledwie 2-3 razy, więc na szerszą opinię trzeba jeszcze poczekać. Mam jeszcze jedno opakowanie tego kremu w zapasach, więc nie prędko kupię coś nowego.


PEELING DO CIAŁA COCOA BUTTER PALMER'S
Gdy skończyły mi się wszystkie peelingi, wreszcie mogłam sięgnąć po peeling marki Palmer's, który pozytywnie mnie zaskoczył. Wygładzał, złuszczał martwy naskórek, a zapach wyjątkowo przypadł mi do gustu. Nie podrażniał, nie wysuszał, drobinki zatopione były w gęstej masie, przez co używanie go było jeszcze bardziej przyjemne. Gdy zużyłam cały produkt, sięgnęłam po odżywczy, śliwkowy peeling cukrowy z ministerstwa Dobrego Mydła. To kosmetyk, który chciałam od dawna wypróbować i który od dłuższego czasu wisiał na mojej wishlist. I faktycznie peeling okazał się być strzałem w 10! Przede wszystkim zapach, który urzekł mnie, gdy tylko go powąchałam! Pachnie jak moje ulubione śliwki w czekoladzie albo ciasto śliwkowe! Już sam zapach mnie kupił, a jeśli jeszcze dodamy do tego świetne działanie - złuszcza, wygładza i nawilża - to już jestem w raju. Serdecznie Wam go polecam.


Dajcie znać, co sądzicie o takiej formie projektu denko i czy jest bardziej atrakcyjna od miszmaszu kosmetyków, które zużyłam z różnych kategorii. Znacie te kosmetyki? A może coś Was zainteresowało i chcielibyście to wypróbować?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

0 komentarze

INSTAGRAM @DELISHEBLOG