Paleta do codziennego makijażu | Naked Basics2

Długo zbierałam się z recenzją tej palety. Mam ją już rok i wreszcie zrobiłam zdjęcia i postanowiłam napisać kilka słów. Swego czasu pal...


Długo zbierałam się z recenzją tej palety. Mam ją już rok i wreszcie zrobiłam zdjęcia i postanowiłam napisać kilka słów. Swego czasu palety Urban Decay były bardzo popularne, zarówno duże palety Naked jak i wersje Basics. Długo zastanawiałam się, którą paletę wybrać - bardzo podobała mi się Naked2, ale także rozmyślałam nad mniejszą, bardziej uniwersalną paletą. Ostatecznie padło na Basics2. 

Paletę kupiłam na stronie Sephory. Skorzystałam ze zniżki i zapłaciłam za nią niecałe 90zł. To i tak sporo, jednak w normalnej cenie kosztuje 145zł, więc zawsze to taniej i prawie 60zł w kieszeni. Paleta Urban Decay Naked Basics 2 zawiera sześć chłodnych cieni - 5 matowych i jeden satynowy. Stanowi uzupełnienie Naked Basics, która utrzymana jest w cieplejszej tonacji. Jest mała, poręczna, opakowanie jest naprawdę solidne i cięższe niż u innych małych palet, jakie posiadam. Oprócz cieni paleta posiada lusterko, co jest dodatkowym plusem, jeśli zabieramy paletę np. na wyjazdy. 


Jak już wspominałam paleta mieści 6 cieni, które mają swoje nazwy: Skimp, Stark, Frisk, Cover, Primal, Undone. Pierwszy z nich jest cielisty, satynowy, pozostałe to maty. Cienie są dobrze napigmentowane (szczególnie te ciemniejsze), nie są tak suche, jak np. cienie z Inglota, ale bardziej mokre i miękkie. Początkowo nie umiałam się nią posługiwać - serio! Wydawać by się mogło, że przecież to zwykła paleta, jednak przyzwyczajona do twardszych cieni i bardziej suchych, jak już wspomniane maty z Inglota, nie potrafiłam wykonać ładnego makijażu. Cienie zlewały się w jedną plamę na powiekach, gdyż albo nakładałam ich za dużo, albo źle rozcierałam. Dopiero z czasem nauczyłam się nimi pracować, przyzwyczaiłam się do ich konsystencji i makijaż wyglądał całkiem dobrze. Ta paleta idealnie nadaje się do dziennego makijażu - satynowy Skimp można nałożyć w wewnętrznym kąciku oka, Stark na całą powiekę, Frisk w załamaniu powieki, dwa pozostałe brązy w zewnętrznym kąciku, natomiast najciemniejszy wzdłuż linii rzęs. Undone nie jest typowym czarnym cieniem, jednak jest mocno matowy i napigmentowany. 


Zazwyczaj nakładam te cienie solo, ale zdarza mi się także wykorzystywać dwa cienie do uzupełnienia makijażu inną, bardziej kolorową paletą. Undone jest świetny i to nim często robię kreski na powiekach, jeśli nie chcę używać eyelinera. Na moich powiekach cienie z Basics2 utrzymują się naprawdę długo i nie blakną tak jak się zdarzało z cieniami z innych palet. Mam powieki tłuste i opadające, dlatego nie obędzie się bez dobrej bazy - w upały po kilku godzinach zbierają się w załamaniu, jednak do tej pory nie miałam jeszcze palety, która wytrzymałaby o wiele dłużej wysokie temperatury, tym bardziej, że mam problematyczne powieki, o czym wcześniej wspomniałam.


Podsumowując, uważam, że fanki naturalnego makijażu i kolorów w odcieniach beżu i brązu będą zadowolone. Paleta stanowi fajne uzupełnienie innych palet, jasne cienie można nakładać na całą powiekę, świetnie się sprawdzą do podbicia koloru innych cieni. Cienie są dosyć miękkie i dobrze się je nakłada, jednak ja początkowo nie dogadywałam się z nimi i musiałam się nauczyć je aplikować, gdyż byłam przyzwyczajona do bardziej suchych i tępych cieni. Raczej nie wydałabym na nią ok. 150zł, jednak przy 40. procentowej zniżce cena jest do przeżycia, choć oczywiście nie twierdzę, że nie ma innych tańszych równie dobrych palet. 


Słyszałyście o tej palecie? Co o niej sądzicie? A może macie którąś z palet z Urban Decay?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

33 komentarze