Zakupy i nowości: październik | Lush, Bourjois, Rimmel, Rossmann

Zapewne zauważyliście, że we wrześniu nie ukazał się wpis z zakupami. Ostatnio takie posty ukazują się co dwa miesiące, bo coraz mniej k...


Zapewne zauważyliście, że we wrześniu nie ukazał się wpis z zakupami. Ostatnio takie posty ukazują się co dwa miesiące, bo coraz mniej kupuję - we wrześniu kupiłam tylko dwa żele pod prysznic, które pokażę Wam w tym wpisie, bo nie było sensu, żeby tworzyć dla nich oddzielny post. W październiku też nie kupiłam za wiele, ponieważ niczego szczególnego nie potrzebowałam - uzupełniłam tylko braki kosmetyków niezbędnych typu zmywacz do paznokci a większość produktów, które Wam zaprezentuję to prezenty. Zatem zapraszam do czytania i oglądania.

Pudełko z kosmetykami Liferia to nowość na polskim rynku, którą miałam okazję wypróbować i przekonać się, czy jest godne zakupu. Sama idea tego pudełka bardzo mi się spodobała - w środku znajdziemy kosmetyki, które pochodzą z różnych krajów, mamy możliwość wypróbowania produktów, które są trudno dostępne i nieznane. Podoba mi się także to, że nawet produkty miniaturowe wystarczą na wiele użyć i nie są to maleńkie próbki, a dosyć spore wersje produktów. Na ten moment bardzo polubiłam oczyszczające mleczko-peeling do twarzy z Kueshi - świetnie wygładza twarz, a podkład wygląda na niej jeszcze lepiej. Pierwsze wrażenie dotyczące zawartości pudełka wraz z opisem kosmetyków możecie przeczytać w oddzielnym wpisie podlinkowanym poniżej.



Wspomniane produkty, które kupiłam jeszcze we wrześniu to dwa żele pod prysznic z Isany. O jednym z nich pisałam już w ulubieńcach, czyli o orzeźwiającym żelu z limonką i bazylią. Drugi żel jest o zapachu marakui i kokosa.


Niedawno zakończyła się także promocja w Rossmannie -49%. Tym razem podeszłam do tego zupełnie inaczej - o czym pisałam już w osobnym poście dotyczącym tej promocji. Sama nie pojawiłam się w Rossmannie i właściwie nie kupiłam nic szczególnego. Kosmetyki zamówiłam w drogerii online z odbiorem w Rossmannie. Zamówienie odebrał mi mój chłopak, dzięki czemu nie musiałam się fatygować i tak iść. Moje zakupy były bardzo skromne, kupiłam trzy rzeczy. Przede wszystkim bibułki matujące z Wibo, które w zupełności mi wystarczają. Kupiłam także duży zmywacz do paznokci z Isany oraz mój ulubiony wysuszacz lakieru do paznokci z Sally Hansen Insta-Dri. Jeśli jeszcze nie używałyście tego gadżetu to serdecznie polecam. Wysusza lakier bardzo szybko, nie musimy czekać w nieskończoność aż paznokcie wyschną, nic się nie odgniata, a dodatkowo ładnie nabłyszcza. I to już wszystkie moje Rossmannowe zakupy.



Drogeria Estrella, w której znajdziecie wiele kosmetyków, przede wszystkim takich marek jak Bourjois, Rimmel, Marion, postanowiła zrobić mi niespodziankę i przesłała mi zestaw kosmetyków w uroczej kosmetyczce. Nie wiedziałam jakie produkty znajdą się w paczce, więc tym bardziej byłam ciekawa. A co znalazłam w kosmetyczce? Na początku wyciągnęłam z niej trzy tusze do rzęs: Sandaleyes Reloaded z Rimmela, Volume Colourist również z marki Rimmel oraz Volume Reveal z Bourjois. Przyznam, że każdy z nich bardzo mnie ciekawi, bo są to dosyć znane tusze, których nie miałam jeszcze okazji używać. W dodatku tusz z Bourjois to prawdziwy gadżet! Ma piękne opakowanie i posiada lusterko z trzykrotnym powiększeniem! Już nie mogę się doczekać, kiedy go wypróbuję.


Następnie dostałam mój ukochany wysuszacz do paznokci Ista-dri z Sally Hansen. W paczce znalazłam także eyeliner Scandaleyes z Rimmela oraz pomadkę Rouge Edition Velvet nr 03 Hot Pepper z Bourjois. Sama planuję zakup pomadki z tej serii, jednak szukam jakiegoś jaśniejszego, bardziej neutralnego koloru. Zastanawiam się nad nr 7 i 10. Czerwieni co prawda nie noszę, więc prawdopodobnie komuś ją oddam.


Ostatnie dwa produkty to kosmetyki do twarzy, a mianowicie podkład 123 Perfect z Bourjois nr 33 oraz puder Stay Matte z Rimmela nr 009. Te dwa produkty także komuś podaruję, ponieważ ja mam jasny kolor twarzy i niestety są dla mnie za ciemne. Dostałam także notesiki z magnesem, które można przyczepić na lodówkę. Kosmetyczka marki Astor, w którą wszystko było zapakowane jest naprawdę fajna, nie jest za duża, nie za mała i spokojnie zmieści się do torebki wraz z potrzebnymi kosmetykami. Jeszcze raz bardzo dziękuję za tę świetną paczkę-niespodziankę.


W moje ręce wpadła także nowość z Palmolive, czyli malinowa pianka do mycia rąk. Jeszcze jej nie używałam, ale moja pianka z Bath&Body Works już się kończy, więc na pewno ta będzie następna.


I na koniec coś, z czego cieszę się najbardziej, a mianowicie kosmetyki z Lush. Na instastory pokazywałam Wam dokładnie co znalazło się w paczce od Martyny, jak wszystko było pięknie zapakowane (pudełko z bzem w tle) i jaki cudowny list dostałam. Mianowicie dostałam szampon w kostce Seanik, czyścik do twarzy Let The Good Times Roll oraz  Butterbear, czyli kulę do kąpieli w kształcie misia. Wszystko bardzo mi się podoba i z przyjemnością zacznę używać tych kosmetyków. Jeszcze raz bardzo dziękuję! :*


I to już wszystkie nowości, jakie chciałam Wam pokazać. Ze wszystkiego jestem bardzo zadowolona i już zaczynam używać niektórych produktów. Zastanawiam się, czy chcielibyście zobaczyć post z zakupami i nowościami niekosmetycznymi - trochę ubrań, książek, buty i inne drobiazgi. Dajcie znać, co o tym sądzicie. 

Miałyście te kosmetyki? Co o nich sądzicie? Koniecznie napiszcie jak się sprawdzały. I dajcie znać czy kupiłyście coś na promocji w Rossmannie.

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

0 komentarze

INSTAGRAM @DELISHEBLOG