Slow life | Czym jest dla mnie życie w rytmie slow?

Moje życie zdecydowanie nie było w stylu slow life. Zawsze miałam sporo rzeczy do zrobienia, a jeśli nie miałam to i tak dodawałam kole...

slow life - życie w rytmie slow

Moje życie zdecydowanie nie było w stylu slow life. Zawsze miałam sporo rzeczy do zrobienia, a jeśli nie miałam to i tak dodawałam kolejne rzeczy na listę, bo przecież nie można tak marnować czasu i trzeba coś robić. Z drugiej strony, często mając wiele zadań do zrobienia łapałam się na tym, że robiąc sobie w nich przerwy, spędzałam czas w social mediach, przeglądając kolejne strony czy oglądając różne filmiki. Jak się okazywało, wcale wtedy nie odpoczywałam, czas uciekał a ja byłam bardziej zmęczona i po takiej "przerwie" trudno mi było wrócić z powrotem do wykonywanego zadania. I tak w kółko. Robiłam długie listy rzeczy do zrobienia, wykonywałam wiele rzeczy jednocześnie, odhaczałam kolejne zadania na liście, aby zrobić tylko więcej. Tylko w pewnym momencie nie miałam już czasu na nic. Zostawałam z maksymalnie jedną godziną wolnego czasu późnym wieczorem kiedy to już byłam taka zmęczona, że i tak nie miałam ochoty na zrobienie czegokolwiek dla siebie.


Czas bardzo szybko ucieka, a my w gąszczu obowiązków i natłoku pracy, często nie mamy ani chwili na to, by się zatrzymać czy odpocząć. Wpadamy w błędne koło, zapełniamy dzień rzeczami do zrobienia bo przecież im więcej zadań wykonanych tym lepiej. Tworzymy listy zadań, chcemy być bardziej produktywni, wielozadaniowi, zrobić więcej w krótszym czasie. Jednak niejednokrotnie wpadamy w pułapkę i to, po co robiliśmy te wszystkie rzeczy, gdzieś ulatuje w zapomnienie. A przecież spieszyliśmy się bo chcieliśmy mieć jutro dzień wolny, chcieliśmy zrobić wszystko dzisiaj bo mieliśmy odpocząć, obiecywaliśmy sobie, że jak skończymy to dzisiaj to na pewno weekend będzie niepracujący/ zrobimy coś dla przyjemności co odkładaliśmy od dawna. Zapominamy, po co się spieszymy, po co wykonujemy kolejne zadania, zapominamy o odpoczynku, relaksie, czy cieszeniu się drobnymi rzeczami.

fotoksiążka printu album z wakacji

Slow Life | Czym jest i jak zacząć żyć w stylu slow

U mnie wszystko zaczęło się od zjawiska, które nazywane jest minimalizmem. Tak mnie zafascynowało, że czytałam kolejne artykuły i książki na ten temat, oglądałam wideo, słuchałam podcastów. Porządkowanie swojej przestrzeni i pozbywanie się zbędnych rzeczy otworzyło mi oczy na wiele rzeczy. Przede wszystkim mniejsza ilość posiadanych przedmiotów sprawiła, że poczułam się lżej, moje myśli stały się bardziej uporządkowane i wreszcie zniknęło poczucie chaosu i tego, że MUSZĘ posprzątać, ogarnąć przestrzeń, że coś wypadałoby wyrzucić czy oddać. Sami wiecie, jak ciężko znaleźć więcej czasu na takie "przedsięwzięcie". Czytając o minimalizmie, spotkałam się także z wieloma artykułami poświęconymi życiu w stylu slow - powolnym, spokojnym życiu, w którym istotne jest, aby ustalić swoje priorytety i to, co tak naprawdę jest dla nas ważne. Życie w stylu slow life to nie tylko modny frazes. Gdzieś podświadomie każdy z nas chce mieć czas dla siebie, czas na pielęgnowanie relacji czy czas na swoje hobby i zainteresowania. Trudno jest zwolnić, kiedy mamy wiele obowiązków i mnóstwo zadań do wykonania. Jednak cały czas się staram, abym mogła powiedzieć, że jestem zadowolona z tego co robię, z minionego dnia czy miesiąca, z tego, co zrobiłam, jak go spędziłam. Wiadomo, że są rzeczy, które trzeba wykonać i nie da się ich odpuścić. Nie będę tutaj snuć idealnej wizji, bo każdy z nas jest człowiekiem i wie, że czasami po prostu się nie da usiąść i nic nie robić. Dlatego myślę, że każdy z nas może mieć inny sposób na życie w stylu slow i inaczej interpretować to pojęcie. Dla mnie to odpuszczanie, kiedy źle się czuję czy jestem przemęczona, rezygnowanie z wykonywania rzeczy, których nie muszę robić lub po prostu nie chcę czy nie mam na nie ochoty, staram się uczyć odmawiać i kierować się własnym zdaniem i wybierać to, co mi da szczęście i zadowolenie. Staram się tak gospodarować czasem, aby znaleźć chwile na przyjemności czy rzeczy, które lubię robić. Jak zacząć życie w stylu slow? Nauczyć się wybierać rzeczy ważne dla nas i odpuszczać te, które nie są konieczne bądź nieistotne, rozwijać się, cieszyć się chwilami i żyć w zgodzie ze sobą.

slow life - życie w rytmie slow, upraszczanie

Idea slow life | Czyli co mi daje radość i na co staram się znaleźć czas

Chcąc wydobyć najlepsze elementy z idei życia w stylu slow czytałam wiele książek, artykułów, słuchałam podcastów oraz uważniej przyjrzałam się swojemu życiu. Co sama robię, jak się relaksuję i co mi daje radość? Na co warto znaleźć czas i jak cieszyć się życiem?

Czas na hobby 
Posiadanie własnego hobby jest niezwykle istotne. To coś, dzięki czemu możemy się oderwać od codziennych obowiązków,  od natłoku spraw, coś tylko naszego, co daje nam radość. U mnie to przede wszystkim blogowanie, a przy okazji fotografia i kosmetyki. To coś, czemu poświęcam wiele czasu - pisanie i przygotowywanie postów bywa czasochłonne, jednak jest to coś, co lubię, co mnie interesuje. Oprócz tego manicure - wykonuję manicure hybrydowy, tworzę różne wzory - jest to coś, w czym cały czas się doskonalę i czemu poświęcam wiele czasu. To czynności, które dają mi wiele satysfakcji, są czymś "moim" i zawsze staram się znaleźć na nie czas. A jeśli Ty nadal szukasz swojego hobby zajrzyj na początek TEGO wpisu -  być może coś Cię zainspiruje i znajdziesz coś dla siebie. Warto odnaleźć coś, co będzie sprawiało nam przyjemność i pozwoli nam choć na chwilę "wyłączyć się", wyciszyć i odprężyć.

Czas dla siebie | czas na relaks
Odkryłam, że samotne wieczory też mogą być satysfakcjonujące i wartościowe. W natłoku obowiązków rzadko udawało mi się znaleźć czas dla siebie, jednak teraz staram się wygospodarować choćby pół godziny. To czas tylko dla mnie, kiedy mogę spokojnie pomyśleć, uporządkować w głowie to, co się działo i swoje plany, odetchnąć po całym dniu. Lubię zrobić sobie wtedy małe spa - nałożyć maseczkę na twarz, zrobić manicure czy zadbać o włosy. W tym czasie odpalam ulubioną muzykę albo film, ewentualnie czytam książkę. Tworzę listy, plany, a czasem nawet robię małe porządki np. w kosmetykach - jak się okazuje nawet porządkowanie może okazać się formą relaksu.


slow life, czas dla siebie, czas na relaks, mini spa

Uważność i wdzięczność
Zainspirowana kilkoma książkami i osobami postanowiłam każdego wieczoru podsumowywać dzień i ćwiczyć wdzięczność. Jest to coś, co zajmuje dosłownie 2 minuty, a naprawdę potrafi zmienić światopogląd i postrzeganie tego, jak wygląda nasze życie. Być może brzmi to górnolotnie ale spróbujcie wieczorem w myślach zastanowić się, jak minął Wasz dzień, co się udało - wszystko polega na dostrzeżeniu tych małych rzeczy. Nawet jeśli wydaje Wam się, że nic się nie działo - "kolejny zwykły dzień" - to bądźcie uważne i zastanówcie się, jakie trzy rzeczy możecie wymienić, za które jesteście wdzięczne. Wystarczy taki sprytny myk, aby docenić to, co mamy, co posiadamy i co skutecznie może wpłynąć na nasze samopoczucie i myślenie. Przykłady? Wdzięczność za szczerą rozmowę z ukochaną osobą, wdzięczność za zdane kolokwium i to, że nie musimy kolejny raz powtarzać materiału, wdzięczność za dobry wybór tego dnia, za pyszną kawę z koleżanką, za piękny prezent, za długi spacer, za to, że zebraliśmy się i zamiast siedzieć na kanapie, poszliśmy na trening. To tylko przykłady, ale każdy znajdzie mnóstwo rzeczy, które dotyczą jego samego. Wdzięczność oraz uważność i docenianie tego, co posiadamy, pozwala nam budować nasze szczęście zamiast wiecznego niezadowolenia i porównywania się do innych.

planner tygodniowy blog, slow life

Przeżycia i wrażenia zamiast przedmiotów
Coraz bardziej doceniam różnego rodzaju chwile i momenty oraz przeżycia. To coś, co zostanie z nami najdłużej i będziemy mieli co wspominać. Długi spacer, spotkanie z bliskimi i przy okazji pielęgnowanie relacji, wyjście do restauracji, wypad na działkę, wieczór z planszówkami, wspólny film, weekendowy czy wakacyjny wyjazd. To takie proste rzeczy, ale często je pomijamy goniąc za czymś, co i tak przeminie czy zadowoli nas tylko przez krótki czas. Staram się nie kupować zbędnych przedmiotów, kosmetyków, ubrań, bibelotów, gazet, które zagracają naszą przestrzeń. Podczas różnych wyjazdów staram się cieszyć chwilą, podziwiać widoki, odpoczywać, zachwycać się. Nie kupuję już zbędnych pamiątek, na które wydawałam sporą sumę, a tak naprawdę nic nie wnosiły, a tylko zajmowały miejsce i łapały kurz. Stawiam na praktyczne rzeczy - jeśli już chcę coś kupić dla siebie czy bliskich wybieram rzeczy praktyczne - lokalny przysmak, wyrób własnej roboty - naturalny kosmetyk, trunek czy coś, co faktycznie się przyda i zostanie wykorzystane. Jeśli już chcę mieć jakąś "pamiątkę" to stawiam na zdjęcia - choć coraz częściej łapię się na tym, że staram się robić ich mniej bądź potem wybierać kilka najlepszych - tworzę albumy (swoją drogą to kolejny pomysł na spędzenie wolnego czasu i hobby), które potem mogę obejrzeć i powspominać.
Będąc na wakacjach czy na różnych wyjazdach rozkoszuję się tym czasem, podziwiam, rozglądam się i cieszę się chwilą. Wszędzie można znaleźć przepiękne miejsca, nie trzeba daleko szukać, aby zobaczyć niesamowite krajobrazy czy scenerie.

album z wakacji printu

Fotoksiążka, którą widzicie na zdjęciu pochodzi ze strony Printu.pl To już mój kolejny album, a to o czymś świadczy - zresztą mogliście zobaczyć moją fotoksiążkę z pięknej Chorwacji we wpisie Co warto przywieźć z wakacji? Świetna jakość i już niejedna osoba, której ją pokazywałam zachwycała się tym, jak świetnie wszystko jest skomponowane i pytało, czy naprawdę zrobiłam to sama. Myślę, że to dobry pomysł na prezent - na urodziny, jako upominek ślubny dla rodziców, prezent na Dzień Ojca lub po prostu świetna pamiątka dla nas samych. Uwielbiam przeglądać zdjęcia i albumy - lubię wracać do miłych wspomnień - zresztą już samo robienie zdjęć i uchwycenie odpowiednich momentów daje dużo satysfakcji. W tym też zachowuję umiar - warto wybrać te najlepsze fotografie i je wywołać bądź wyeksponować w takiej formie, jaką tutaj widzicie niż gromadzić tysiące zdjęć, do których rzadko bądź nigdy nie zajrzymy.

fotoksiążka z wakacji kołobrzeg printu

Jakość nad ilość
Od pewnego czasu bardziej zwracam uwagę na jakość rzeczy, produktów, kosmetyków itp. Wolę posiadać mniej rzeczy, ale takich, z których będę zadowolona i będę z nich korzystać z przyjemnością. Co ciekawe, właśnie to, że mam mniej rzeczy pozwoliło mi je bardziej doceniać, zauważać czy częściej użytkować. Posiadanie dużej ilości rzeczy wcale nie czyni nas szczęśliwszymi. Mnie ilość zaczęła przytłaczać - gdzie się nie obejrzałam tak pełne szafki - kosmetyków, ubrań, butów - a okazywało się, że tak naprawdę "nie mam się w co ubrać", "mam 5 kremów, a żaden nie jest dla mnie odpowiedni" czy rzeczy nie nadawały się do użycia a tylko zajmowały przestrzeń. Zrobiłam spore porządki, powstrzymałam się też od zakupów prawie pół roku, a teraz staram się zwracać uwagę na to, co kupuję i czy faktycznie jest mi to potrzebne. Oddycham z ulgą, gdy widzę, że dzięki mniejszej ilości rzeczy łatwiej utrzymać porządek, wnętrze nie jest zagracone a zyskało na przestronności oraz niejednokrotnie dzięki temu, że nie kupuję często mnóstwa "tanich" rzeczy przez co stać mnie paradoksalnie na te droższe. Wolę kupić jeden produkt, który od dawna chciałam i z którego będę korzystać niż pięć innych, niekoniecznie potrzebnych mi rzeczy - dlatego przyświeca mi idea Smartshopping -  moje sposoby na oszczędzanie opisywałam już dokładnie na blogu.


Bycie offline i odłączenie się od social mediów
Mówi to osoba, która zawsze sporo czasu spędzała w internecie - komputer, telefon, tablet... Blogi, facebook, instagram, youtube - to tu spędzałam sporo swojego czasu. Mnóstwo grup, powiadomień, ciągle coś trzeba było sprawdzić, polubić, zobaczyć. Jednak wszystko do pewnego momentu. Zauważyłam, że zabiera mi to naprawdę sporo czasu - jeszcze będąc na studiach - miałam sporo nauki, a ja robiąc sobie przerwę, odpalałam komputer czy telefon i sprawdzałam, co tam ciekawego słychać. I tak mijały minuty, z pięciu robiło się pół godziny - nie dość, że oglądane materiały nie były wartościowe czy przydatne, to jeszcze potem byłam już zmęczona i nie miałam ochoty wracać z powrotem do nauki. Poza tym, oprócz tego, że marnowałam czas to tak naprawdę stwierdziłam, że te rzeczy czy czyjeś "socialowe" życie mnie nie obchodzi. Postanowiłam to zmienić - swoje porządki zaczęłam od wyjścia z grup do których należałam, usunięcia powiadomień i stron, których kontent mnie nie interesuje. Na ten moment bardzo rzadko scrolluje facebooka (wchodzę tam tylko, aby poczytać artykuły/ wpisy na 2-3 grupach) czy instagrama - bardzo rzadko przeglądam całą tablicę - czasami tylko zajrzę do ulubionych osób czy obejrzę ich instastories. Przestałam obserwować na fb wiele osób - dalej mam ich w znajomych, ale nie pokazują mi się na tablicy za każdym razem ich wpisy czy polubienia itp. Zdecydowanie bardziej ułatwiło to sprawę, zrobiło się przejrzyściej i nie tracę tam niepotrzebnie czasu bezsensownie przeglądając czyjeś zdjęcia czy wpisy. Sama też nie wrzucam tysiąca zdjęć i opisów, aby czymś się pochwalić - cieszę się swoimi sukcesami i wydarzeniami poza internetem. Odkryłam, że tak naprawdę mam sporo czasu - tego, który magicznie znikał podczas bezwartościowego buszowania w internecie. Staram się także robić sobie takie dni bez internetu i choć przyznaję to trudne, to zaczynam od kilku godzin dziennie czy np. wieczorem - i poświęcam ten czas na coś innego.Także podczas podróży, wypoczynku korzystam mniej z internetu i rzadko jestem online. To czas, kiedy mogę na maksa odpocząć od całego zgiełku, nabrać sił i zyskać energię.

slow life delishe

A jak Ty wykorzystujesz każdą chwilę swojego życia? Co daje Ci radość i co lubisz robić? A może warto trochę zwolnić i przyjrzeć się mu uważniej?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

0 komentarze