Wyjątkowa paleta? | Oh so special Sleek + swatche

Niedawno robiłam porządki w moich kosmetykach i trafiłam na paletę Oh so special ze Sleeka . Nie było jeszcze jej recenzji na moim blogu...


Niedawno robiłam porządki w moich kosmetykach i trafiłam na paletę Oh so special ze Sleeka. Nie było jeszcze jej recenzji na moim blogu, dlatego postanowiłam o niej napisać. Swego czasu palety tej marki robiły furorę na blogach, były bardzo popularne. Teraz troszkę o nich ucichło, na tapecie są palety z Makeup Revolution, Zoevy czy jeszcze innych firm.


Swoją paletkę kupiłam około półtora roku temu na stronie cocolita.pl. Palety te z roku na rok drożeją, kiedyś kosztowały o wiele mniej - dziś ich cena wynosi około 37-40zł. Nie jest to może dużo, ale w porównaniu z ich początkową ceną - widać różnicę. Palety dostępne są w drogeriach internetowych (np. mintishop, ladymakeup) a także na allegro.


Paleta zawiera 12 cieni, ich średnica to ok. 2 cm. Znajdziemy w niej zarówno cienie matowe jak i perłowe. Mamy tu m.in. róże, brązy czy czarny. Paleta posiada lusterko i aplikator - ja używam pędzli i jest mi zbędny, poza tym nie lubię takich pacynek. Zamykana jest na tzw. "klik", więc nie powinna się sama otworzyć np. w kosmetyczce. Opakowanie jest matowe i niestety bardzo się brudzi i ciężko je domyć, stąd widoczne ślady.


Cienie mają swoje nazwy, które były zapisane na przezroczystej folii. Górny rząd: od lewej: Bow, Organza, Ribbon, Gift Basket, Glitz, Celebrate; dolny rząd od lewej: Pamper, Gateau, The Mail, Boxed, Wrapped Up, Noir.
Poniżej dwa zdjęcia - pierwsze zaraz po zakupie, drugie w chwili obecnej - jak widać zużycie nie jest bardzo duże - a jak już mówiłam paletę mam ponad rok, choć przyznam, że nie używam jej codziennie.



Cienie są dobrze nagmentowane, mają ładne kolory i nadają się zarówno do dziennego jak i wieczorowego makijażu. Dobrze się je rozciera, niektóre cienie mogą się osypywać jak np. ciemna śliwka czy grafit. Jaśniejsze cienie nie są bardzo mocno widoczne, trzeba nałożyć troszkę więcej cienia na powiekę. Największe zużycie ma pierwszy cień - Bow, gdzie widać już denko. Nadaje się na całą powiekę, do wyrównania kolorytu czy pod inne cienie.
Jeśli chodzi o trwałość to ja używam bazy i z nią te cienie wytrzymują na moich powiekach podobnie jak cienie innych marek, czyli kilka godzin (od rana do wieczora, czasem po ok. 6-7 godzinach lekko zbierają się w załamaniu). 
Moimi ulubionymi cieniami są Boxed, Wrapped Up i Noir (czyli matowy brąz, matowa śliwka i czerń (która swoją drogą jest naprawdę świetna) - to te trzy na samym końcu w dolnym rzędzie).


Poniżej możecie zobaczyć swatche - robione na ręce bez bazy.





Podsumowując, paleta jest uniwersalna, znajdziemy w niej zarówno dzienne cienie, jasne jak i ciemniejsze. Myślę, że wiele osób będzie zadowolonych z tej palety. Polecam szczególnie osobom zaczynającym przygodę z makijażem - tymi cieniami nie zrobimy sobie krzywdy (chyba że mowa o tych mocnych, ciemnych cieniach ;)). Mam ochotę wypróbować inne palety tej marki - szczególnie kusi mnie Garden of Eden oraz Vintage Romance.


Co sądzicie o tej palecie? Macie ją w swoich zbiorach? A może polecacie inną paletę tej marki?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

57 komentarze

INSTAGRAM @DELISHEBLOG