Hity zakupowe ubiegłego roku | Niekosmetyczne

Podsumowałam już rok pod względem hitów kosmetycznych, zarówno tych do makijażu jak i pielęgnacji, pisałam także o tym, jak wyglądał ubi...


Podsumowałam już rok pod względem hitów kosmetycznych, zarówno tych do makijażu jak i pielęgnacji, pisałam także o tym, jak wyglądał ubiegły rok, co się u mnie działo i co udało mi się osiągnąć, dlatego postanowiłam, że pokażę Wam także hity zakupowe, głównie niekosmetyczne ubiegłego roku, z których jestem bardzo zadowolona i uważam, że to był dobry zakup czy prezent - są przydatne i praktyczne, korzystam z nich na co dzień czy ułatwiają mi życie. 


Zegarek Cluse

Bardzo lubię nosić zegarki i swego czasu się z nimi nie rozstawałam nawet na chwilę. Ale był taki moment, gdy mój ulubiony czarny zegarek Casio się zepsuł, a ja nie znalazłam nic w zamian godnego uwagi, więc nie nosiłam ich wcale. Dopóki nie usłyszałam o zegarkach Cluse. Długo się zbierałam z zakupem, bo oczywiście mam bardzo niezdecydowaną naturę i nie wiedziałam który wybrać. W końcu padło na czarny klasyczny zegarek (cóż za zaskoczenie) na skórzanym pasku ze srebrnymi indeksami. Zegarek ma także czarną tarczę, co dodaje mu uroku i elegancji. To zdecydowanie zakup roku, noszę go niemal codziennie. Zegarek jest bardzo wygodny, tarcza nie jest zbyt duża i nie przeszkadza w noszeniu, a pasek jest miękki, nie jest sztywny i łatwo dopasowuje się do ręki. Jedyny mankament czy rzecz do jakiej mogę się przyczepić to pasek - po pół roku użytkowania nie wygląda aż tak dobrze jak na początku - jedna część paska nieco się przetarła i pewnie za jakiś czas będę musiała pomyśleć o wymianie. Jednak, jako że pasek jest czarny, aż tak bardzo nie rzuca się to w oczy. Myślę jeszcze o zakupie paska-bransoletki, gdyż ogromnie mi się podoba, a w zegarkach Cluse bardzo łatwo można wymieniać paski w dosłownie kilka sekund.


Torebka Wittchen

Uwielbiam duże torebki, bo można w nich wiele zmieścić. Jednak to bywa złudne i można przedobrzyć sprawę. Pakuje się do nich wszystko bo wszystko jest potrzebne i może się przydać. Dlatego zaczęłam zmieniać nieco swoje myślenie i gdy nie muszę mieć żadnych dokumentów czy teczek ze sobą to stawiam na mniejsze torebki. I jak się okazuje, często wcale nie jest mi potrzebna masa rzeczy i wystarczy portfel telefon i jakieś drobiazgi. W ubiegłym roku w prezencie dostałam małą torebkę ze skóry saffiano z Wittchen, z której od tamtej pory bardzo często korzystam. Nic się z nią nie dzieje, wygląda jak nowa, ma suwak więc nie ma obaw ze coś mi wypadnie jak to bywa z torebką na zatrzask z Sinsay.



 

Delikatna biżuteria - nieskończoność

Symbol nieskończoności ma dla mnie podwójne znaczenie, dlatego tak bardzo go lubię - podobają mi się np. koszulki z takim nadrukiem oraz oczywiście biżuteria. W ubiegłym roku dostałam przepiękny komplet srebrnej biżuterii: łańcuszek oraz kolczyki z nieskończonością, które mogliście już zobaczyć na instagramie. Kolczyki mają dodatkowo małe diamenciki, które dodają im uroku i pięknie się mienią. To zdecydowanie biżuteria, która trafia w mój gust i jest jedną z częściej noszonych przeze mnie. Kiedyś to było nie do pomyślenia - nie lubiłam takich małych wkrętów, a w moich uszach mogliście zobaczyć ogromne, wiszące, ozdobne kolczyki, które od razu rzucały się w oczy. Zresztą miałam ich ok. 100. par! Ale jak widać gusta się zmieniają, a ja uważam, że mniej znaczy lepiej.



Podkład Estee Lauder Double Wear Light

Wiem, miało być tylko niekosmetycznie, ale nie mogłam się oprzeć, aby nie napisać parę słów o tym produkcie. O podkładzie Double Wear Light wspominałam już w ulubieńcach roku, więc nie będę się za bardzo rozwodzić na jego temat, powiem tylko tyle, że to najlepszy podkład jaki miałam do tej pory (nie licząc ukochanego podkładu z Rimmel, który wycofano). Wygląda naturalnie, utrzymuje się na  twarzy cały dzień nie warzy się i nie jest ciężki. Jak z jego starszym bratem - klasyczną wersją - nie mogę się do końca dogadać, tak wersję light pokochałam od razu. Już kupiłam kolejne opakowanie, bo póki co nie znalazłam innego podkładu o podobnych właściwościach. To zdecydowanie hit zakupowy ubiegłego roku!
Ps jaki jest Wasz ulubiony podkład który możecie nosić zarówno na co dzień jak i na większe wyjścia i zawsze dobrze się sprawdza?

estee lauder double wear light


Lampa do paznokci Sun UV5

Temat paznokci nie jest mi obcy, bardzo często robię manicure hybrydowy i wypróbowałam już bodajże 5 czy 6 lamp, które utwardzają hybrydy. Ostatnim moim zakupem jest lampa SunUV5, która pobiła wszystkie inne i teraz sięgam tylko po nią. Plusy? Możemy utwardzać w niej jednocześnie paznokcie całej dłoni, krótki czas utwardzania, jest poręczna i ma czujnik ruchu. Dokładnie opisywałam ją w oddzielnym wpisie, także zostawiam Wam poniżej odnośnik, gdzie możecie poczytać jak się sprawdza i jak wypada na tle innych lamp, w tym tradycyjnych mostków.

lampa do paznokci sunUV5

 

Planner

Temat planowania i organizacji nie jest mi obcy, dlatego co roku w moje ręce trafia planner/kalendarz bądź notes, który sama sobie dostosuję do moich potrzeb. Oprócz typowego plannera, gdzie zapisuję różne czynności czy wydarzenia posiadam także notes, w którym organizuję sobie "życie blogowe". Tam planuję wpisy na blog, zapisuję pomysły, odhaczam, czy wykonałam już zdjęcia do postu, czy powiadomiłam Was o nim na FB, czy sprawdziłam błędy, czy czegoś brakuje, czy muszę coś zrobić, zanim taki wpis opublikuję. Zdecydowanie ułatwia mi to planowanie i zorganizowanie się w kwestiach blogowych. Btw, zastanawiam się, czy interesowałby Was taki wpis, w którym pokazałabym, jak to wszystko wygląda i w jaki sposób planuję posty itp.? W 2017 roku wreszcie dobrze to "ogarnęłam" i nie mieszam już moich prywatnych notatek z tymi blogowymi (ewentualnie wpisuję sobie tylko w główny planner, że danego dnia chcę dodać wpis), gdzie panował chaos, nie mogłam nic znaleźć i nie wyglądało to tak, jakbym sobie tego życzyła. Drugi planner, w którym organizuję i zapisuję sobie wszystko inne dostałam od mojego chłopaka i przyznam, że zupełnie nie spodziewałam się tego prezentu (zero podpowiedzi, żadnego sugerowania, null). Totalnie mnie zaskoczył plannerem, z którym nigdy wcześniej się nie spotkałam. Ma idealny układ, jest spersonalizowany (na okładce widnieje moje imię i nazwisko), jest biały (<3) i co najważniejsze nie ma dat, wiec można zacząć w nim pisać, kiedy tylko chcemy i nie musimy pisać tam codziennie, a tylko wtedy, gdy faktycznie mamy coś do zaplanowania. Mamy oprócz kartek na każdy dzień, również tygodniowy plan, jadłospis, miejsce na listę zakupów itp. Myślę, że napiszę dla Was post o organizacji i tam pokażę go z bliska - być może ktoś z Was szuka idealnego plannera i ten będzie dla Was odpowiedni.

planner, planowanie, bullet journal

A Wy, z jakiego zakupu dokonanego w ubiegłym roku jesteście najbardziej zadowolone? Co jest takim hitem? A może zainteresowało Was coś z rzeczy pokazanych przeze mnie?

ZOBACZ TAKŻE:

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

0 komentarze

INSTAGRAM @DELISHEBLOG