Moja pielęgnacja twarzy | Co się zmieniło i dlaczego moja cera wygląda lepiej

Moja pielęgnacja twarzy co jakiś czas się zmienia i pojawiają się w niej nowe produkty. Testuję różne kosmetyki, w poszukiwaniu tych &q...

pielęgnacja twarzy kosmetyki make me bio orientana origins

Moja pielęgnacja twarzy co jakiś czas się zmienia i pojawiają się w niej nowe produkty. Testuję różne kosmetyki, w poszukiwaniu tych "jedynych" i takich, które w stu procentach będą odpowiadać mojej skórze. Produkty, które dziś Wam pokażę są już na wykończeniu - a przynajmniej większość z nich, więc to ostatni moment, aby je przedstawić i krótko napisać, jak się sprawdziły. Myślę, że znajdziecie tutaj kilka ciekawych produktów, którym warto się bliżej przyjrzeć. Odkąd starannej wykonuję kolejne kroki pielęgnacji, robię dokładny demakijaż i pamiętam o toniku oraz o nawilżeniu skóry nie mam już takich problemów jak kiedyś ze skórą, nie przetłuszcza się tak bardzo i wygląda lepiej.

pielęgnacja twarzy iossi, sylveco, sensilis

Krok pierwszy: Demakijaż i oczyszczanie

Wieczorną pielęgnację rozpoczynam od demakijażu i oczyszczenia twarzy. Najpierw pierwszą warstwę makijażu zmywam płynem micelarnym a następnie sięgam po olejek. Całość zmywam żelem. Zapewne pamiętacie, jak pokazywałam Wam niejednokrotnie mojego ulubieńca - płyn micelarny z Garnier w różowej butelce, jednak od pewnego czasu postanowiłam i w tej kwestii przenieść się na bardziej naturalne produkty. Używam zatem płynu lipowego z Sylveco, który całkiem dobrze się sprawdza, jest delikatny, łagodny i nie podrażnia moich oczu, na co zwracam dużą uwagę. Dosyć szybko się kończy i nie jest bardzo wydajny, ale myślę, że patrząc na działanie i skład mogę mu to wybaczyć. W zapasach czeka płyn micelarny marki Vianek - postanowiłam zostać przy marce Sylveco i spróbować coś z jej podmarki. Olejek, którego używam to Śliwka Morela z Iossi. Powstał już długi wpis na jego temat, w którym poruszyłam kwestię tego, czy warto używać olejków do demakijażu, więc tam Was odsyłam. A tutaj wspomnę tylko tyle, że nie wyobrażam już sobie swojej pielęgnacji twarzy bez używania olejków - zmywam nimi makijaż zarówno metodą ocm ale i tradycyjnie-jako drugi z trzech etapów w demakijażu (przed żelem). Dzięki temu moja skóra nie jest wysuszona, a miękka, gładka i dobrze oczyszczona. Jak widać "dobre oczyszczenie" nie jest tożsame z mocnym szorowaniem twarzy i ingerowaniem w jej strukturę. Gdy nie stosuję metody OCM, po użyciu olejku sięgam po żel, który usunie go z twarzy (olejki bez emulgatora musimy usunąć w taki właśnie sposób). Na zdjęciu zabrakło produktu, którego teraz używam ale we wpisie pielęgnacja w trzech krokach z Bielendą możecie go dokładnie zobaczyć i przeczytać o jego działaniu. Otóż jest to antybakteryjny żel z Bielendy (zielony), który świetnie się u mnie sprawdza, nie wysuszając twarzy. Ma wygodną pompkę, dzięki której aplikujemy odpowiednią ilość produktu. Gdy dostanie się do oka może trochę szczypać ale ostatnio nauczyłam się go umiejętnie używać, że udaje mi się oczyścić twarz bez podrażnionych oczu.

demakijaż twarzy olejkami

Krok drugi: tonizowanie

Po dokładnym demakijażu spryskuję twarz tonikiem (jeśli ma atomizer) lub wklepuję go w skórę. Odkąd odkryłam ten sposób zauważyłam ogromną różnicę i przede wszystkim działanie toniku. Dawniej nie widziałam dużego sensu w stosowaniu toniku z tego względu, że nie widziałam efektów - no bo jak zauważyć to, czy przygotowuje skórę do dalszych etapów pielęgnacji czy przywraca pH skórze. Ale gdy zaczęłam wylewać go na dłoń a potem wklepywać - skóra faktycznie lepiej wygląda, jest spulchniona, miękka i lepiej przyjmuje kremy czy inne produkty. Zwłaszcza zauważyłam to podczas stosowania toniku rumiankowego marki Mizon, którego wychwalałam m.in. w poście z ulubieńcami, gdzie pokazywałam same perełki. Teraz używam toniku marki BoCassy, który kupiłam podczas pobytu w Chorwacji. Przyznam, że nie jest tak dobry jak ten rumiankowy - a przynajmniej jeśli chodzi o te widoczne efekty. Tamten ładnie spulchniał skórę i  miałam wrażenie, że był nieco bardziej gęsty, ten zaraz po nałożeniu na twarz szybko wysycha i nie mam już takiego uczucia "nawilżonej, miękkiej skóry". Jednak chcę go zużyć, dlatego na razie nie kupuję nic innego. Jednak jeśli macie coś godnego polecenia to koniecznie dajcie mi znać, bo jak mi się skończy to będę musiała coś kupić. 

Krok trzeci: nawilżanie

Po stonizowaniu skóry nakładam krem do twarzy oraz krem pod oczy. Aktualnie pokończyły mi się wszystkie kremy na noc i został mi tylko jeden, który stosuję także na dzień - Skin Delight z Sensilis.  Nawilża i niweluje efekt napiętej skóry. Oczywiście szukam czegoś z bardziej naturalnym składem więc tu także przyda mi się Wasza opinia. Na zdjęciach możecie dostrzec także serum z LabOne, które już zdenkowałam, a stosowałam głównie pod makijaż - jako baza bardzo dobrze się sprawdzało, czy serum Yase, które niestety nieco mnie rozczarowało. Posiadam także kwas hialuronowy Ava z pipetą, z który stosuję pod krem lub czasami z nim mieszam. Pod oczy nakładam krem ze śluzem ślimaka z Orientany.

krem i peeling sensilis

 

Krok czwarty: dodatkowe zabiegi: peeling, maseczka

Co kilka dni serwuję mojej skórze dodatkowe "zabiegi". Raz-dwa razy w tygodniu robię peeling twarzy - aktualnie używam czarnego peelingu marki Sensilis, do którego dołączona jest szpatułka, przez co łatwiej wydobywać go z opakowania i jest to bardziej higieniczne. Peeling nie jest bardzo mocny, ma delikatne drobinki, ale za to dobrze oczyszcza twarz. Coraz częściej sięgam po maseczki całonocne - gdy nie mam czasu na "zmywalne" maseczki w ciągu dnia, taka maska jest wybawieniem - nakładam ją na noc, zwykle zamiast kremu, a ona spokojnie sobie działa przez noc. Rano wystarczy ją zmyć - większość produktu całkowicie się wchłonie - a twarz jest odżywiona, nawilżona, gładka i miękka. Dwie maseczki, które zasługują na uwagę to Drink Up Intensive  z Origins oraz maska ze śluzem ślimaka z Orientany. Zielona maska rewelacyjnie nawilża - budzę się z mięciutką i nawilżoną buzią. Obie te maski początkowo nieumiejętnie stosowałam lub wydawało mi się, że "źle" działają. Origins nakładałam na 10 minut w ciągu dnia a potem zmywałam - dopiero gdy zastosowałam się do zaleceń producenta, maska pokazała na co ją stać. Podobnie z Orientaną - zaraz po nałożeniu, przeciwnie do maski z Origins, bardzo szybko wysychała i twarz była napięta, przez co wydawało mi się, że w ogóle nie działa. Jednak gdy stosowałam ją na noc i zmywałam rano to twarz była jędrna i miękka. W zapasach mam kilka masek w płachcie i póki co, nawet nie mam czasu ich użyć, ale gdy będę miała luźniejszy dzień na pewno zrobię sobie małe domowe spa z ich użyciem bo takie maski też fajnie działają. Maski na noc stosuję ok. 1-2 razy w tygodniu aby też zbytnio nie obciążyć skóry - słyszałam że zielona Drink Up może zapychać, jeśli stosujemy ją za często.

pielęgnacja twarzy, maseczki na noc

Jeśli chodzi o poranną pielęgnację to tutaj zdecydowanie panuje minimalizm - myję twarz delikatnym produktem np. pianką - aktualnie mam dwa produkty tego typu - piankę z Tołpy oraz puder myjący z Make Me Bio, po który przyznam, nie sięgam codziennie ale wtedy gdy rano mam nieco więcej czasu, bo tak jak pisałam w osobnej recenzji - jest dosyć problematyczny i zajmuje trochę czasu z tego względu, że trzeba go rozrabiać z wodą. Czasem sięgam po niego zamiast peelingu bo grudki, które się w nim znajdują delikatnie oczyszczają twarz. Kolejnym krokiem jest oczywiście tonik - w tym miejscu chciałabym wspomnieć również o toniku marki Evree z pompką - miałam zarówno wersję hamamelisową jak i różaną i obie lubiłam. Wspomniany już krem Skin Delight z Sensilis stosuję także rano - buzia jest bardzo przyjemna w dotyku, krem szybko się wchłania i o wiele lepiej rozprowadza się po nim makijaż - skóra nie jest sucha i podkład wygląda naprawdę dobrze. Czasami sięgam także po krem matujący z Bielendy - zwykle stosuję je na zmianę. Rano nakładam jeszcze krem pod oczy (ze śluzem ślimaka z Orientany) i to już wszystko. Tak jak mówiłam, poranna pielęgnacja twarzy nie zajmuje mi wiele czasu oraz nie jest skomplikowana - stosuję dosłownie 3-4 produkty. 

puder myjący make me bio

Właśnie tak wygląda moja aktualna pielęgnacja twarzy. Oczywiście cały czas staram się szukać odpowiednich produktów dla mnie i takich, które będą jak najlepiej działać. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to w stu procentach naturalna pielęgnacja, ale cały czas do tego dążę - poza tym, jeśli mnie znacie i czytaliście wpisy dotyczące minimalizowania kosmetyków, dobrze wiecie, że nie lubię marnować produktów i staram się najpierw zużyć to, co mam a dopiero kupować coś nowego. Poza tym, warto pamiętać o tym, że nagła zmiana pielęgnacji, czy odstawienie wszystkich używanych do tej pory kosmetyków nie zawsze działa na naszą korzyść i może przynieść więcej szkód niż pożytku.

Jak wygląda Wasza pielęgnacja twarzy? Czego używacie? Koniecznie napiszcie, jaki krem na noc oraz krem na dzień polecacie, a także czy macie jakiś dobry tonik do twarzy - będę bardzo wdzięczna za wszystkie sugestie i podpowiedzi.

ZOBACZ TAKŻE:

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

0 komentarze

INSTAGRAM @DELISHEBLOG