Ulubieńcy grudnia

Cześć! W tym poście pokażę Wam cztery kosmetyki, które stały się ulubieńcami grudnia. Oczywiście było takich produktów więcej, ale nie chcia...

Cześć! W tym poście pokażę Wam cztery kosmetyki, które stały się ulubieńcami grudnia. Oczywiście było takich produktów więcej, ale nie chciałam się powtarzać pokazując te same kosmetyki co w ubiegłym miesiącu. Wspomnę tylko, że używałam bardzo często kredkę do ust Classics z Golden Rose w przepięknym kolorze o numerku 313, a także serum ze Starej Mydlarni (troszkę więcej o tych produktach poczytajcie w ulubieńcach listopada [tutaj]).


W grudniu kondycja moich włosów trochę się pogorszyła z racji tego, że mieliśmy ujemne temperatury, nosiłam czapki i szaliki, które nie sprzyjają fryzurom i plątają kosmyki, dlatego używałam więcej produktów zabezpieczających włosy, a także maski. Moim starym nowym odkryciem jest maska Kallos Latte. Czasem puszyła mi włosy, jednak teraz, gdy długo jej nie używałam, moje włosy widocznie pragnęły protein i przepięknie po niej błyszczały. Sposób na ten produkt? Po prostu nie używanie jej za często! Jej pełna recenzja [tutaj].


Kolejny ulubieniec to również stary produkt, a mianowicie róż do policzków z Miss Sporty 002 Rose. Wiecie co? Dorównuje on innym, droższym produktom! To już moje drugie opakowanie, więc o czymś to świadczy. Zauważyłam, że właśnie teraz, gdy nie ma upałów na mojej twarzy pozostaje znacznie dłużej i pięknie się prezentuje. Dodaje takiej świeżości i twarzy wygląda na wypoczętą. Lubię jego chłodny odcień. Pełna recenzja różu [tutaj].


Kosmetyk, który nieustannie gościł na moich powiekach w grudniu to cień Infallible z L'Oreal 002 Hourglass beige. To przepiękny, mieniący się cień - pigment, który został sprasowany. Najlepiej rozprowadzać go palcem, pędzlem nie daje odpowiedniego efektu ze względu na to, jak mocno jest zbity. Jednocześnie jest on miękki i aksamitny w dotyku, jakby kremowy. Jego konsystencja jest zadziwiająca! Jednak wygląda bardzo ładnie, dodaje blasku i rozświetla każdy makijaż.



Na ustach zamiennie z kredką, o której wspomniałam na wstępie gościła kredka z Golden Rose z serii Dream Lips nr 512. Ma piękny, dzienny kolor, jest bardzo podobna do pomadki również z tej firmy, także mogę je nosić razem, gdy chcę zaznaczyć kontur lub solo na całe usta. Naprawdę długo się utrzymuje, gdy nałożymy jakiś balsam to nie wysusza ust. Naprawdę godny uwagi produkt.


Tak prezentują się moi ulubieńcy grudnia. Dwa produkty to nowości, które od razu skradły moje serce. Jak widzicie wróciłam też do dawno nieużywanych produktów i jestem z tego bardzo zadowolona.




Napiszcie, czy używałyście któryś z tych produktów i co i nich sądzicie. Chętnie poczytam też jakie kosmetyki Wy polubiliście szczególnie w tym miesiącu.

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

61 komentarze

INSTAGRAM @DELISHEBLOG