Ulubieńcy kwietnia

 Kwiecień już za nami, dlatego pora na ulubieńców miesiąca. Muszę troszkę nadrobić zaległości, bo zazwyczaj post z ulubieńcami pojawiał się ...

 Kwiecień już za nami, dlatego pora na ulubieńców miesiąca. Muszę troszkę nadrobić zaległości, bo zazwyczaj post z ulubieńcami pojawiał się o wiele wcześniej. Jednak na uczelni mam teraz mały sajgon - przełom kwietnia i maja to sezon kolokwiów. Dzisiaj pokażę Wam pięć produktów, trzy z kolorówki i dwa pielęgnacyjne, które w kwietniu mnie urzekły i z przyjemnością ich używałam.



Zacznę od podkładu, o którym totalnie zmieniłam zdanie. Pisałam o nim [tutaj]. Jest ot słynny Colorstay marki Revlon. Mój kolor to 150 Buff. Moja cera przeszła metamorfozę, jest o wiele bardziej nawilżona i gładka i teraz ten podkład wygląda na niej naprawdę dobrze. Chyba się od niego uzależniłam ;). a ponieważ jest to dosyć ciężki podkład, póki co staram się go używać ok. 3 razy w tygodniu, żeby za bardzo nie obciążyć cery. Jednak sam w sobie wygląda bardzo dobrze na twarzy, oczywiście nie nakładam go dużo, twarz nie jest ziemista, a koloryt jest wyrównany.



Kolejnym produktem będzie kosmetyk, do którego długo wdychałam. Chciałam wreszcie mieć idealny rozświetlacz. Długo się zastanawiałam, aż w końcu mój chłopak zadecydował za mnie i dostałam ten produkt od niego w prezencie. Jest cudowny! Oczywiście mowa tu o rozświetlaczu Soft&Gentle z Mac. Wystarczy odrobina, aby twarz nabrała blasku. Utrzymuje się cały dzień, jest bardzo wydajny. Można go także używać na powieki, co też często robię. Naprawdę godny polecenia produkt!



Na ustach w tym miesiącu bardzo często lądowała pomadka She Stylezone nr 117, którą zakupiłam w Czeskim DM'ie. Na spierzchniętych ustach nie wyglądała korzystnie, dlatego nie byłam zadowolona z jej zakupu. Jednak, gdy moje usta zostały zregenerowane przez produkt, o którym będzie mowa poniżej, przypomniałam sobie o tej pomadce. Nałożyłam ją na usta i byłam w niezłym szoku. Wyglądała świetnie, bardzo przyjemnie się rozprowadzała, sunęła niczym masełko (podobna do Eliksirów z Wibo) i utrzymywała się na tyle długo, że wreszcie byłam z niej zadowolona. Na moich ustach jest dosyć widoczna i przyciąga wzrok innych. To troszkę taki róż 'barbie', ale osobiście bardzo mi się podoba.



Produkt, który wyleczył moje usta i o którym wspominałam wyżej to pomadka z rumiankiem BIO Alterra. Jestem niesamowicie zaskoczona i zadowolona. Świetnie nawilża moje usta, które są bardzo rpoblematyczne i często były suche i spierzchnięte. Dzięki niej, nie mam problemów z suchymi skórkami, mogę używać każdej pomadki bez obaw, że będzie wyglądała nieestetycznie. Pełną recenzję pomadki przeczytacie [tutaj].



Drugą pielęgnacyjną rzeczą będzie oliwkowa maseczka regenerująca z kwasem hialuronowym z serii Liście zielonej oliwki z Ziaji. Jestem pozytywnie zaskoczona tą serią. Maseczka pięknie pachnie a twarz po jej użyciu jest gładka, miękka i nawilżona. Maseczkę można zostawić na twarzy i już jej nie zmywać, ewentualnie zebrać nadmiar wacikiem. Taka saszetka wystarcza mi na trzy użycia. Już zrobiłam zapas, szkoda, że nie jest sprzedawana w większych opakowaniach.



Jestem bardzo zadowolona z każdego z tych produktów i serdecznie Wam je polecam. U mnie się sprawdziły, choć jak było w przypadku podkładu - nie od razu była to miłość od pierwszego wejrzenia.


Napiszcie, czy używałyście któryś z tych kosmetyków i co o nich sądzicie. Jakie produkty są Waszymi ulubieńcami? I jak tam Wasze zakupy podczas promocji w Rossmannie?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

62 komentarze

INSTAGRAM @DELISHEBLOG