Ikea, remont, narodziny gwiazdy i sztuka odpuszczania | Przegląd miesiąca (luty-marzec)

Marzec już za nami, zatem czas na przegląd miesiąca - tym razem z lutego i marca. Wiele z Was lubi tę formę, jako odskocznię od wpisów t...


Marzec już za nami, zatem czas na przegląd miesiąca - tym razem z lutego i marca. Wiele z Was lubi tę formę, jako odskocznię od wpisów typowo kosmetycznych, dlatego chcę znowu wrócić do regularnego dodawania tych postów. Jak zawsze będzie odrobinę prywaty, trochę inspiracji, filmów, muzyki i jeszcze kilka rzeczy, które polecam.


CO U MNIE SŁYCHAĆ?

Ostatnie dwa miesiące upłynęły pod znakiem pracy, remontu i wielu spraw do załatwienia. Właściwie mało było dni, kiedy można było odpocząć. Wybieranie kolejnych elementów i niezbędnych rzeczy do domu, zakupy, ekipy remontowe, po drodze także wizyta w Ikea, o której pisałam już na blogu i pokazywałam Co kupiłam w Ikea. W moje ręce trafiło naprawdę sporo ciekawych i przydatnych produktów, zatem jeśli interesuje Was co kupiłam bądź sami jesteście na etapie remontu czy zakupu nowych rzeczy do domu, to zachęcam do zajrzenia do tego wpisu. Z miłych rzeczy - udane Walentynki i niesamowita niespodzianka, którą pokazywałam Wam na instastory na instagramie, dzień kobiet, miłe, ale pracowite weekendy.


Swoją drogą, jeśli jesteśmy już w temacie remontu i organizacji to w marcu zrobiłam także spore porządki - zarówno w szafie i pozbyłam się wielu ubrań, jak i w toaletce i kosmetykach. Oczywiście, co jakiś czas na bieżąco w niej sprzątałam, jednak tym razem te porządki były takie, jakich jeszcze nie było, z wielkim przytupem. Otóż tym razem, bez skrupułów pozbywałam się kosmetyków, których już nie używałam bądź mi się nie sprawdziły. Jeden karton został przeznaczony na oddanie, kilka kosmetyków sprzedałam, a reszta powędrowała do kosza. Nawet nie wiecie, jak bardzo mi ulżyło i jak jestem zadowolona z tych porządków. Zawsze trudno było mi się rozstać z rzeczami, jednak tym razem wyglądało to zupełnie inaczej. O tym, jak pozbyłam się bez skrupułów kosmetyków i uporządkowałam toaletkę powstał osobny wpis. Jeśli też macie ochotę zrobić coś takiego u siebie i potrzebujecie trochę motywacji, to przeczytajcie i podejrzyjcie jak to wyglądało u mnie.



SZTUKA ODPUSZCZANIA

Wpisy na blogu z założenia pojawiają się dwa razy w tygodniu i dni, które sobie wyznaczyłam to czwartek i niedziela. Mając jednak sporo rzeczy do zrobienia i wiele obowiązków w tygodniu, nie zawsze mam czas przygotować coś wcześniej. Zwykle bywało tak, że niedzielne wpisy tworzyłam wieczorem w sobotę bądź w godzinach południowych w niedzielę. Nie chciałam odpuścić, dlatego nie jeden raz przygotowywanie wpisu zajmowało mi pół niedzieli - treść wpisu, zdjęcia, obróbka, sprawdzenie ewentualnych błędów i poprawki. No bo sporo tak sobie założyłam, to tak musi być. Tylko często robiłam to kosztem swojego wolnego czasu przeznaczonego na odpoczynek czy dla bliskich. W lutym postanowiłam odpuścić. Zdarzyło się tak, że w dwie niedziele odpuściłam i wpisy się nie ukazały. W pierwszą co prawda nie do końca świadomie i totalnie bez żalu, ale akurat pogoda była fatalna, ja próbowałam dwie godziny robić zdjęcia i nic nie wychodziło. W drugą natomiast już całkowicie nieprzypadkowo i celowo postanowiłam, że nie będę spędzać kilku godzin nad blogiem i wpis się nie ukaże. I wiecie co? Nic się nie stało. Świat się nie zawalił, a ja zyskałam dzień wolny, który mogłam spędzić tak, jak tylko chciałam. Odpoczęłam, byłam na spacerze, grałam w planszówki, czytałam książkę, jadłam pyszne jedzonko - po prostu relaksowałam się i nie miałam myśli z tyłu głowy, że coś muszę zrobić czy że czegoś nie wykonałam. Dlatego warto o tym pomyśleć i przenieść to także na inne aspekty naszego życia. Czasami warto opuścić i nie robić czegoś za wszelką cenę. Nic wielkiego się nie stanie, a my na tym przy okazji możemy zyskać.


DO OBEJRZENIA

Tym razem dwa filmy, które obejrzałam i które polecam to "Jestem taka piękna" i "Narodziny gwiazdy". Pierwszy z nich opowiada o kobiecie, która nagle, po uderzeniu się w głowę i utracie przytomności sądzi, że jest niesamowicie piękna - dzięki temu nabiera pewności siebie i jest w stanie sporo osiągnąć. Lekki, zabawny film, jednak z przesłaniem, który warto obejrzeć. Na luźny wieczór idealny. "Narodziny gwiazdy" to znany i głośny ostatnio dramat muzyczny. Z tego względu postanowiłam go obejrzeć, aby przekonać się, o co tyle szumu. Przyznam, że początkowo nieco mi się dłużył i ostatecznie oceniłam go na 7/10. Film według mnie ratuje piosenka Shallow i oczywiście główni bohaterowie - Lady Gaga i Bradley Cooper. Miał naprawdę dobre momenty, ale i wyłapałam te słabsze. Soundrack z filmu słucham już od dawna, jeszcze przed obejrzeniem filmu i ten w większości bardzo przypadł mi do gustu. Myślę, że mimo wszystko film warto zobaczyć, są momenty kiedy wzrusza i daje do myślenia.



MUZYKA

Jeśli mowa o muzyce i filmie Narodziny gwiazdy to muszę wspomnieć o ścieżce dźwiękowej i przede wszystkim piosence Shallow (Lady Gaga i Bradley Cooper). Początkowo nie rozumiałam jej fenomenu, dopóki nie zaczęłam jej częściej słuchać. Lubię i to bardzo! Druga piosenka to bardzo sentymentalna dla mnie nutka, związana z moim ślubem, dlatego też ją tutaj wrzucam. Mowa o Let's Hurt Tonight One Republic. I na konie wpadająca w ucho Tired (Alan Walker feat. Gavin James).



WPISY NA BLOGU

-> Styczeń bez zakupów, czyli jak wytrwałam bez kosmetyków - post nadal aktualny, bo moje wyzwanie trwa nadal! Dlaczego warto zrobić sobie mały detoks, jakie płyną z niego korzyści i jak to wyglądało u mnie

-> Ślub za pasem, czyli od czego zacząć planowanie ślubu - na blogu wystartowała także nowa seria związana ze ślubem i przygotowaniami do niego. Moje spostrzeżenia, porady i wiele przydatnych informacji.

-> 6 najlepszych palet cieni do powiek - pierwsza taka akcja, do której zaprosiłam 5 blogerek. Pokazałyśmy 6 palet z cieniami, które według nas warto mieć!

-> Zakupy do domu z IKEA, czyli co kupiłam i co polecam - post, który cieszył się sporym zainteresowaniem dotyczył moich zakupów domowych z Ikea - sporo przydatnych i ciekawych rzeczy, gadżetów oraz kilka dodatków. Jeśli niebawem wybieracie się do Ikea, to koniecznie zajrzyjcie i zobaczcie, co polecam.


Co u Was? Jak Wam minął ostatni miesiąc? Polećcie ciekawe filmy do obejrzenia.


Poleć swój post lub ciekawy artykuł!
Na koniec coś nowego, jeśli się przyjmie, zostanie na dłużej. Chciałabym, abyście polecili ciekawe artykuły i posty na blogach. Oczywiście możecie linkować do siebie. Nie zawsze mam możliwość, aby dotrzeć do wszystkich ciekawych wpisów, a Wy możecie mi w tym pomóc. Potem wybiorę kilka ciekawych linków, które pojawią się w następnym Przeglądzie miesiąca.


You are invited to the Inlinkz link party!
Click here to enter

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

0 komentarze