Freedom Makeup | Mnóstwo nowości kosmetycznych

Kosmetyki do makijażu to coś, co zawsze mnie kusi i zachwyca. Uwielbiam różne palety do oczu i twarzy czy kolorowe pomadki. To dzięki ni...


Kosmetyki do makijażu to coś, co zawsze mnie kusi i zachwyca. Uwielbiam różne palety do oczu i twarzy czy kolorowe pomadki. To dzięki nim możemy stworzyć niepowtarzalny makijaż i podkreślić swoją urodę. W tym poście chciałabym Wam pokazać nowości, jakie dostałam z Freedom Makeup. Niesamowite produkty, kolorystyka i różnorodność. Zresztą sami zobaczcie! 


HD HIGHLIGHTER AND CONTOUR SET,  czyli paleta do konturowania z pędzelkiem
Ten zestaw od razu rzucił mi się w oczy. Zapakowany w osobne pudełeczko - gdy otworzymy je z jednej strony wyciągniemy paletę z dużym lusterkiem #ProArtist Highlight&Contour, natomiast z drugiej, dwustronny pędzel. Przyznam, że zazwyczaj jest tak, że pędzle dołączone do palet nie bardzo nadają się do użycia, tutaj miło się zaskoczyłam - pędzel jest miękki, nie drapie i łatwo nakłada się nim produkty z palety. Pędzelek z jednej strony jest ścięty, z drugiej strony bardziej owalny. Paleta zawiera 8 produktów - 4 pudry brązujące, 2 rozświetlacze i 2 jasne pudry, którymi możemy rozjaśnić dane partie twarzy. Ta paleta okazała się naprawdę dobrej jakości produktem, pudry są dobrze napigmentowane, długo się utrzymują i ładnie wyglądają na twarzy. Wytrzymały także wesele, więc o czymś to świadczy :). 



PRO CREME&HIGHLIGHT 
Kolejna paleta kryje w sobie 6 kremowych produktów do rozświetlania oraz 2 wypiekane. Mamy tutaj przeróżne odcienie, myślę, że każdy znajdzie odpowiedni odcień dla siebie czy wybierze taki, który danego dnia mu się podoba. Po lewej stronie mamy chłodniejsze odcienie (w tym mocno srebrny), po prawej te cieplejsze, natomiast po środku mamy dwa wypiekane rozświetlacze. Produkty zawierają mniejsze lub większe drobinki i pięknie rozświetlają skórę. O tym, że uwielbiam wypiekane kosmetyki zapewne już wiecie, więc nie zdziwi Was fakt, że to te dwa w środku zauroczyły mnie najbardziej. Zdecydowanie bardziej wolę pudrowe produkty niż kremowe, odcienie tych wypiekanych w tej palecie też bardziej mi pasują, a poza tym, takie produkty utrzymują się u mnie dłużej, dlatego dla mnie wygrywają tutaj te dwa rozświetlacze w środku.



PRO LIPSTICK PALETTE NAKED, paleta dla każdej pomadkoholiczki
Ta paleta to spełnienie marzeń każdej pomadkoholiczki. Mamy dostępne różne wersje kolorystyczne (w tym odcienie czerwieni albo szalone kolory jak np.fiolety i zielenie), w moje ręce natomiast trafiła paleta z serii #ProArtist w odcieniach nude, zgaszonego różu i brązu, także to, co lubię najbardziej. Poza tym, bardzo podoba mi się wykończenie tych pomadek - większość z nich jest matowych, 8 błyszczących. Kolorystyka i pigmentacja przypadły mi do gustu i na pewno (zwłaszcza jesienią) będę często sięgać po tę paletę.



PRO 12 ROMANCE AND JEWELS
Ta paleta zawiera 12 błyszczących cieni do powiek, które idealnie sprawdzą się na większe wyjścia, choć oczywiście możemy ich także używać na co dzień. Oprócz ciemniejszych odcieni mamy także jasne kolory (kremowy, beżowy, różowy), którymi wykonamy lekki, dzienny makijaż. Każdy z tych kolorów ma w sobie coś, wystarczy spojrzeć choćby na złoto-brązowy cień czy bakłażan ze złotymi drobinkami. Tę paletkę (i inne kolorystycznie) z tej serii zachwala wiele osób i muszę przyznać im rację. Jeśli chodzi o pigmentację jest zadowalająca (większość cieni jest całkiem dobrze napigmentowana, nakładając palcem mamy wrażenie, że cienie są nieco kremowe i lekko suną po powiece, ale zdarzają się też takie, gdzie po nałożeniu ich mamy głównie brokat. Drugi cień w pierwszym rzędzie to mój faworyt, pięknie rozświetla oko.



PRO ARTIST PAD BACKSTAGE 
Przyznam szczerze, że ta paleta zrobiła na mnie chyba największe wrażenie ze wszystkich pokazanych kosmetyków. Ogromna paleta z wyginaną okładką i lusterkiem, którą można postawić to fajne ułatwienie. Paleta zawiera produkty do twarzy - matowe róże, wypiekane, które tworzą piękną taflę, bronzery i jasne pudry, a także rozświetlacze. To prawdziwy rarytas dla tych, którzy kochają makijaż twarzy, lubią mieć kilka produktów jednego typu (tak jak ja! Uwielbiam róże!). Ta paleta przyda się także wizażystom lub tym, którzy wykonują często makijaże czy to sobie czy innym. Jestem pod wrażeniem, jeśli chodzi o pigmentację i kolory, w większości produktów wystarczy przyłożyć palec/pędzel i już mamy sporo produktu. Testuję tę paletę na różne możliwe sposoby, pewnie jeszcze w pełni nie wykorzystałam jej potencjału, ale na pewno pokaże na co ją stać, bo już w tym momencie mnie zachwyciła.



DUO BROW POWDER: TAUPE, SOFT BROWN | EYEBROW POMADE: CARAMEL BROWN, ASH BROWN
Były takie czasy, kiedy brwi traktowałam po macoszemu, jednak bezpowrotnie minęły. Staram się regularnie je regulować, a także podkreślać odpowiednim produktem. Zazwyczaj sięgam po pomady lub kremowe cienie, lecz nie stronię też od pudrowych produktów. Freedom Makeup ma w swojej ofercie zarówno te pierwsze jak i drugie. Pomady, które posiadam są w odcieniach Caramel Brown (jaśniejszy brąz)  oraz Ash Brown (ciemny, z odcieniami szarości). Oprócz pomad mamy także podwójne pudry - Taupe oraz Soft Brown, które posiadają także małe lusterko. Tak jak mówiłam, zazwyczaj wybieram pomady, ponieważ są bardziej trwałe - tak jest także w przypadku pomad z Freedom Makeup, jednak jeśli ktoś z Was woli delikatniejsze, bardziej naturalne podkreślenie brwi - warto zastanowić się nad zakupem podwójnych pudrów.


LIQUID LIPSTICKS PRO MELTS VAMP COLLECTION
W kolekcji Vamp mamy trzy odcienie: Villain, Vamp oraz Shock. Każda z nich inna, każda niepowtarzalna. Nie odważyłabym się nałożyć najciemniejszej pomadki tak na co dzień, natomiast chociaż dwie pozostałe też wypadają na ustach dosyć ciemno (ciemniej niż na swatchach) to jesienią lubię takie kolory i je zamierzam właśnie wtedy nosić. Są kremowe i matowe, choć nie zastygają na mocny mat, że są nie do ruszenia, ale raczej cały czas pozostają lekko mokre. Odcień w środku to mój typ :). Piękny!



PRO LIPSTICK NOW
Pięć odcieni, każdy inny, ale wszystkie piękne. Po otwarciu dwóch wpadających w pomarańcz, myślałam, że są nie dla mnie, ale jak się okazało te pomadki nie są bardzo intensywne na ustach (spójrzcie na swatche) i może je nosić każdy do dziennego makijażu. Są raczej miękkie, gładko suną po ustach. Nie są to długotrwałe pomadki, ale 2-3 godziny spokojnie wytrzymają. Dwa najciemniejsze kolory będą idealne na jesień.



To już wszystkie nowości Freedom Makeup, jakich miałam okazję ostatnio używać. Koniecznie dajcie znać, o jakim produkcie chcecie poczytać więcej, być może interesują Was także swatche którejś z palety, wtedy poświęcę jej osobny wpis.

Który kosmetyk wpadł Wam oko? Co Was najbardziej zaciekawiło?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

0 komentarze

INSTAGRAM @DELISHEBLOG