Zakupy i nowości: sierpień | Indigo, Essie, Nacomi, Holika Holika

Zapewne zauważyliście, że w lipcu nie ukazał się wpis z zakupami. Tak jak pisałam na facebooku, niczego nie potrzebowałam i starałam się...


Zapewne zauważyliście, że w lipcu nie ukazał się wpis z zakupami. Tak jak pisałam na facebooku, niczego nie potrzebowałam i starałam się zużywać zapasy, które swoją drogą znowu się powiększyły. Sierpień również nie zapowiadał się, że będzie miesiącem zakupów, a jednak kilka nowości wpadło w moje ręce.

Pierwszą i największą rzeczą, która bardzo mnie ucieszyła był Zestaw Startowy Gel Polish Set od Indigo. Zawartość pudełka była naprawdę niesamowita. Oprócz lakierów hybrydowych, niezbędnych akcesoriów i preparatów do wykonania manicure hybrydowego w paczce znalazła się także lampa led, Gel Brush w kolorze białym, efekt syrenki i pyłki Metal Manix, które kusiły mnie odkąd tylko się pojawiły na rynku. Już niedługo wszystko wypróbuję i na pewno podzielę się z Wami efektami. 


Kolejne nowości pochodzą ze sklepu internetowego z azjatyckimi kosmetykami My Asia. Wybrałam sobie dwa kosmetyki z Holika Holika: BB Sweet Cotton w odcieniu 01 oraz piankę do oczyszczania twarzy z aloesem. Dostałam też kilka próbek. BB już testuję, więc niedługo pojawi się recenzja. Pianki jest bardzo ciekawa!


O tym, że lakiery Essie można kupić w Rossmannie dowiedziałam się oczywiście z instagrama. Dziewczyny pokazywały swoje zdobycze, w dodatku okazało się, że są w promocyjnej cenie - 9,99zł zamiast 35zł. Bardzo lubię lakiery tej marki i jeśli nie noszę hybryd, to właśnie po nie sięgam najczęściej. Od dawna miałam upatrzone dwa kolorki - Fiji i Go Ginza. W moim Rossmannie w ogóle nie było szafy tej marki i dopiero w innym mieście znalazłam te lakiery. Sama pewnie nie zwróciłabym na nie uwagi, bo nie było osobnej szafy, a znajdowały się w koszyku z innymi rzeczami. Zostało tylko kilka kolorów, wśród nich znalazłam Fiji, Go Ginza niestety nie było. Fiji jednak jest piękny i już czuję, że będzie często lądował na moich paznokciach.


O szczoteczce sonicznej do twarzy z Biedronki było bardzo głośno w blogosferze. To taki tańszy zamiennik innej, kilka a nawet kilkanaście razy droższej szczoteczki. Początkowo nie miałam zamiaru jej w ogóle kupować, dlatego, gdy był ogromny wybór w Biedronce, przeszłam obok nich obojętnie. Dopiero Martyna mnie przekonała, że warto. Sęk w tym, że gdy się w końcu zdecydowałam minął miesiąc od momentu, gdy pojawiły się w Biedronkach. I oczywiście, gdy odwiedziłam pobliski sklep już ich nie było. Dopiero mój chłopak znalazł ją w innej Biedronce w dodatku w o wiele niższej cenie. Zatem okazało się, że dobrze zrobiłam, że wstrzymałam się z zakupem, bo przy okazji trochę zaoszczędziłam. 


W Hebe skusiłam się na dwie maski algowe z Nacomi: z borówką i z żurawiną. Od dawna polowałam na wersję borówkową, która zachwalała Alina Rose. Ma ona spłycać poziome zmarszczki na czole, na co liczę, bo mam jedną, która zrobiła się od marszczenia czoła. Zobaczymy, czy maska przyniesie efekty. W dodatku były w promocyjnej cenie i każda z nich kosztowała 9,99zł.


Kupiłam także mój ulubiony szampon z linii profesjonalnej  z Lee Stafford Breaking Hair, którego cena sięga czasem do 40zł. Tym razem udało mi się kupić go o wiele taniej, bo za 12,5zł. O szamponie i odżywce z tej samej serii pisałam Wam już w ulubieńcach lipca. Moje włosy uwielbiają ten szampon - są miękkie, bardziej błyszczące i co najważniejsze - przedłuża świeżość włosów nawet do 3-4 dni, co dla mnie jest bardzo dobrym wynikiem. Podczas używania innych szamponów, włosy muszę myć co 1-2 dni.


I to już wszystkie sierpniowe nowości. Napiszcie, czy miałyście któryś z pokazanych kosmetyków i jak się u Was sprawdzał. Co ciekawego kupiłyście w sierpniu?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

0 komentarze

INSTAGRAM @DELISHEBLOG