Ulubieńcy i odkrycia 2016 roku | Pielęgnacja

Tak jak w ubiegłym roku ulubieńców i odkrycia podzieliłam na dwa wpisy. Najpierw będzie pielęgnacja, a w następnym poście kolorówka. Pos...


Tak jak w ubiegłym roku ulubieńców i odkrycia podzieliłam na dwa wpisy. Najpierw będzie pielęgnacja, a w następnym poście kolorówka. Postanowiłam, że nie będę się powtarzać i pokazywać ulubieńców, które znalazły się w poprzednim zestawieniu - wybrałam tylko te kosmetyki, które poznałam w 2016 roku i które bardzo polubiłam. Wybrałam te najlepsze z najlepszych, których używanie sprawiało mi przyjemność i ich działanie zachwyciło mnie na tyle, aby uznać je za odkrycia i ulubieńców roku. Zatem nie przedłużając, zaczynamy!


CZARNE MYDŁO NACOMI
To najlepiej oczyszczający produkt, jaki miałam. Wystarczy nałożyć go na twarz, potrzymać kilka minut (nie wolno też przesadzić!), a następnie zmyć. Twarz aż skrzypi z czystości, jest gładka i oczyszczona. Skóra lepiej przyjmuje i wchłania wszelkie kremy czy olejki. Oczywiście należy pamiętać, aby stosować je z umiarem i nie za często - ja zazwyczaj sięgam po nie raz w tygodniu, aby dogłębnie oczyścić twarz. 



OLEJEK DO DEMAKIJAŻU RESIBO
Już wcześniej zapoznałam się z olejkami i oczyszczaniem twarzy przy ich pomocy. Jednak dopiero ten olejek okazał się być właśnie tym, czego szukałam. Wraz ze ściereczką, która była dołączona do niego, bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczaniem twarzy. Po takim zabiegu jest miękka, gładka, nawilżona i nie czuć ściągnięcia. Oczywiście mycie twarzy olejkiem to drugi z trzech kroków, jakie wykonuję podczas demakijażu. Olejek był bardzo wydajny, zużyłam już całe opakowanie i na pewno do niego wrócę.



PIANKA ALOESOWA HOLIKA HOLIKA
W 2016 roku bardzo polubiłam się z produktami zawierającymi aloes. Bardzo często sięgałam po delikatną piankę z Holika Holika. Ten produkt używałam przede wszystkim rano - pianka jest łagodna, delikatna, nie podrażnia twarzy i nie mamy uczucia ściągnięcia, co czasem się zdarza przy innych piankach. Dodatkowo pokusiłabym się o stwierdzenie, że pianka nawilża twarz, która po umyciu jest wygładzona i bardzo mięciutka.



TYMIANKOWY ŻEL DO TWARZY SYLVECO 
Już w 2015 roku mówiłam o tym, że polubiłam się z marką Sylveco. Póki co większość produktów się u mnie sprawdziła i byłam zadowolona z ich działania. W tamtym roku wspominałam także o żelu rumiankowym, tym razem opowiem o wersji tymiankowej. Do ziołowych zapachów zdążyłam się już przyzwyczaić, także tego aspektu nie będę poruszać. Poza tym, produkt ma dobry skład, jest łagodniejszy od rumiankowego żelu i nie wysusza mojej twarzy przy częstym stosowaniu. Żel został wzbogacony olejkiem i ekstraktem z tymianku, które posiadają właściwości łagodzące i kojące. Podczas stosowania tego żelu - a było to naprawdę długo (myślę, że ok. pół roku) - nic złego nie działo się na mojej twarzy i mam wrażenie, że także dzięki niemu nie pojawiały się żadne niespodzianki. Teraz trochę odpocznę od ziołowych produktów, ale na pewno kiedyś do niego wrócę.



SZAMPON I ODŻYWKA FIX IT LEE STAFFORD 
W kwestii włosowej nie odkryłam zbyt wiele produktów, które byłyby wielkim wow i zaskoczeniem. Mam nadzieję, że rok 2017 będzie bardziej obfity w świetne kosmetyki które pomogą mi w walce z suchymi i wysokoporowatymi włosami. Jednak był pewien duet, który sprawiał, że nawet włosy w złym stanie potrafiły dzięki niemu wyglądać dobrze. Zdaję sobie sprawę, że to coś doraźnego, nie z naturalnym składem, ale zauważyłam, że takie produkty też powinnam stosować w swojej pielęgnacji - używanie tylko kosmetyków naturalnych do włosów niestety nie jest najlepszym rozwiązaniem dla mnie. Chcę jeszcze bardziej zagłębić się w temat pielęgnacji włosów, rozplanować stosowanie humektantów, emolientów, śledzić punkt rosy, aby w tym roku poprawiła się ich kondycja. Duet z Lee Stafford pięknie wygładzał moje włosy, które po umyciu były miękkie, śliskie i lekko błyszczały. Kosmetyki te miały bardzo ładny, elegancki zapach. Dodatkowo szampon przedłużał świeżość włosów! Mam już kolejne opakowanie szamponu i na pewno nie raz będę wracać do tego duetu.


INTENSYWNIE UJĘDRNIAJĄCY PEELING DO CIAŁA KAWA EVELINE
Wypróbowałam wiele peelingów w swoim życiu, jednak to właśnie do tego z Eveline będę często wracać. Jest to peeling kawowy, który bardzo dobrze usuwa martwy naskórek, wygładza ciało i bardzo ładnie pachnie. Oczywiście można zrobić własny peeling kawowy, jednak jeśli nie mamy ochoty się bawić i brudzić, taki gotowy peeling świetnie się sprawdzi. Najczęściej stosuję go na uda - niesamowicie wygładza skórę, zaryzykuję stwierdzenie, że także ujędrnia - skóra jest bardziej sprężysta i lepiej przyjmuje olejki. Wspomnę tutaj także o szczotkowaniu ciała, które daje niesamowite efekty, o czym możemy poczytać choćby w książce Sekrety urody Koreanek. Jeśli szczotkowanie to na razie zbyt bolesny zabieg, warto zacząć od peelingów i gąbki - dzięki temu pobudzamy krążenie, wygładzamy i ujędrniamy skórę, odblokowujemy pory i złuszczamy martwy naskórek.


OLIWKA DO SKÓREK INDIGOLICIOUS INDIGO
I malutki bonus na koniec. Ta oliwka znalazła się w tym zestawieniu głównie ze względów zapachowych. Bardzo spodobał mi się jej zapach. Pachnie przepięknie, słodko, elegancko i chętnie sprawiłabym sobie perfumy o takim zapachu. Perfumowane oliwki z Indigo posiadają pipetę, która ułatwia aplikację produktu. W tym roku często wykonywałam manicure hybrydowy, więc tym bardziej chciałam, aby paznokcie wyglądały dobrze a wokół nie było suchych skórek. Jako że dawniej używanie oliwek nie było dla mnie przyjemnością i nie zawsze o tym pamiętałam, tak walory zapachowe tego produktu pomogły mi w regularnym stosowaniu go. 


To już wszystkie produkty, jakie zasłużyły na miano ulubieńców pielęgnacyjnych 2016 roku. Niebawem ukaże się wpis z ulubieńcami kosmetycznymi z kolorówką. A jakie kosmetyki są Waszymi ulubieńcami ubiegłego roku? Znacie produkty, o których wspominam w tym wpisie? Co o nich sądzicie?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

0 komentarze

INSTAGRAM @DELISHEBLOG