Moje ulubione lakiery z Essie | Przegląd kolorów

Od zawsze lubiłam malować paznokcie. Robiłam wzorki, przyklejałam różne ozdoby, a moja kolekcja liczyła nie kilka ale kilkaset lakierów...


Od zawsze lubiłam malować paznokcie. Robiłam wzorki, przyklejałam różne ozdoby, a moja kolekcja liczyła nie kilka ale kilkaset lakierów. Zazwyczaj oscylowała w granicach 200 sztuk. Były wśród nich głównie lakiery tańszych marek, które także dobrze utrzymywały się na moich paznokciach. A potem coraz głośniej zrobiło się o hybrydach, które powoli wypierają tradycyjne lakiery. Dziewczyny pozbywały się zwykłych lakierów, a ja stwierdziłam, że tego nie zrobię. Nadal lubię malować nimi paznokcie i mimo że nie utrzymują się ponad 2 tygodnie w nienaruszonym stanie, to lubię mieć możliwość szybkiej zmiany koloru, pomalowania ich w kilka minut i zmycia, jeśli mam tylko 5 minut wolnego czasu. Przy hybrydzie moje paznokcie bywają w różnym stanie, czasami są trochę osłabione, gdyż nie zawsze uda mi się dobrze ją usunąć - choć coraz rzadziej mi się to zdarza (zazwyczaj mam problemy z usunięciem bazy - czy też tak miałyście?), zresztą nie oszukujmy się aceton, którym nasączony wacik trzymamy kilka minut na paznokciach, również niekorzystnie na nie wpływa. Tradycyjne lakiery zawsze będą mi towarzyszyć i myślę, że to się nie zmieni. Oczywiście mój zbiór lakierów hybrydowych się powiększa, jednak póki co tych tradycyjnych nie ubywa i nadal jest ich sporo. Jednymi z ulubionych są lakiery Essie. Postanowiłam, że pokażę Wam moje ulubione kolory z tej marki, po które często sięgam. 

Na początek dwa jasne kolory. Fiji to mój najnowszy zakup, który polubiłam od pierwszego użycia. Jest naprawdę ładny, delikatny, dłonie wyglądają na zadbane, dla mnie to coś w rodzaju Biscuit z Semilac - równie piękny i kobiecy. Drugi jasny lakier to Delicacy, nie jest to lakier kryjący, bardziej półprzezroczysty, najczęściej ląduje na paznokciach u stóp.


Lakier, który lubię najbardziej to Watermelon. To coś pomiędzy różem a czerwienią, bardziej pasowałaby mu nazwa malina niż arbuz. Świetnie wygląda na paznokciach i pewnie niedługo go zdenkuję, bo używam go bardzo często. Kolejny lakier to trochę neonowy kolor Camera. Pasuje na letnie, wakacyjne dni.


Kolejne dwa lakiery to czerwienie. Mniejszy to Snap Happy, a większy - Too too hot. Na zdjęciu wyszedł dosyć pomidorowo, jednak nie jest tak bardzo jaskrawy. Czerwienie noszę zazwyczaj zimą, w święta, wiosną i latem wybieram jasne kolory, pastele, a jesienią skłaniam się ku bordo.


Typowo jesienny lakier to Bordeaux. Piękny, ciemny i intensywny. Drugi to Don't sweater me - brązowo-szary kolor, który również ląduje na moich paznokciach głównie jesienią. Na wzorniku pokazało się więcej tonów szarych, jednak na paznokciach przeważa kolor brązowy - tak jak widać w buteleczce. 


Na koniec Where's my chauffeur? To taka zgaszona mięta, która często gości na paznokciach u stóp. Fajnie wygląda zarówno latem jak i zimą. Ten lakier zbierał mnóstwo komplementów, gdy nosiłam go na paznokciach.


Poniżej kolory na wzorniku, choć bardzo trudno było oddać rzeczywiste odcienie czerwieni, które na żywo są bardziej głębokie i nieco ciemniejsze. Niestety, dni są szare i ponure, dlatego najlepiej pooglądać manicure wykonany tymi lakierami lub wspomóc się grafiką google przed zakupem danego lakieru.


Lubicie lakiery Essie? Jaki kolor jest Waszym ulubionym? A może nie używacie już tradycyjnych lakierów tylko wybieracie te hybrydowe?

Powiązane posty, które mogą Cię zainteresować

0 komentarze

INSTAGRAM @DELISHEBLOG